Pyrlik i żelazko w dłoń, i do kopalni. Ale czy warto? Recenzja gry Cralon

RoMek

Niewolnik systemu
Członek Załogi
Dołączył
7.5.2008
Posty
5046
Cralon nie traci czasu na długie wprowadzenia i praktycznie od razu wrzuca gracza w mroczny świat pełen ciasnych korytarzy i niepokoju. Szybko jednak wychodzi na jaw, że założyciele Pithead Studio nie potrafią przekuć swoich pomysłów w coś więcej niż sam klimat, który pozostaje najmocniejszym elementem (jeśli nie jedynym dobrym) ich produkcji. A to za mało.


Spis treści

Fabuła​


W wiosce Mintalis, która niegdyś była spokojna, zaczynają znikać ludzie. Dzieje się to za sprawą demona, który od pewnego czasu nawiedza to miejsce i porywa jego mieszkańców. W grze wcielamy się w tytułowego Cralona Odważnego, który to podczas pogoni za demonem, zostaje zrzucony do szybu pobliskiej kopalni. I… to właściwie tyle, co wiemy na początku. Od tego momentu zaczyna się nasza przygoda, od najniższego poziomu kopalni.

GUP Cralon Recenzja 2
GUP Cralon Recenzja 1

Interfejs i optymalizacja​


Ale wróćmy jeszcze do momentu, zanim rozpoczniemy właściwą rozgrywkę, do menu głównego i ustawień. Pierwsze co niestety rzuca się w oczy, to wybrany font. Na tle loga Cralona i kopalni, którą widzimy drugim planie, wyróżnia się on swoją generycznością i wygląda jak żywcem wyjęty z edytora Microsoft Word.

Menu zapisów jest zbudowane z szarych, półprzezroczystych kafelek. Znajdziemy tu 3 sloty na zapisy ręczne oraz zapis automatyczny i szybki. Biorąc pod uwagę długość gry, tyle miejsca zdecydowanie wystarczy, natomiast wizualnie całość wygląda dość paskudnie i sprawia wrażenie raczej jakiegoś placeholdera, tymczasowego rozwiązania, które w finalnej wersji zostanie poprawione. A przynajmniej tak myślałem, grając w demo. Podobne klimaty znajdziemy w ustawieniach. Wszędzie ten sam font, te same szare kafelki. Jeśli chodzi o interfejs, to warto wspomnieć, że ramki opcji dialogowych są zbyt małe i dłuższe zdania się nie mieszczą.

GUP Cralon Recenzja 3
GUP Cralon Recenzja 5

Co jeszcze znajdziemy w zakładce ustawień? Otóż… niewiele. Poniżej znajdziecie zrzut ekranu przedstawiający dostępne opcje, ale ja bym chciał zwrócić szczególną uwagę na te, które dotyczą jakości grafiki. Poza rozdzielczością i trybem pełnoekranowym znajdziemy tu jedynie jakość cieni, z pięcioma dostępnymi opcjami: brak, niskie, średnie, wysokie oraz ultra. Można by pomyśleć, że przy tak niewielkiej produkcji, wcale więcej nie potrzebujemy, gdyż gra nie powinna być zbyt wymagająca. Nic bardziej mylnego. Gra została stworzona przy użyciu Unreal Engine 5 i sprawia wrażenie, że twórcy w ogóle nie tknęli nic związanego z optymalizacją. Zalecane wymagania Cralona to:

  • AMD Ryzen 5 5500
  • 16 GB RAM
  • Nvidia GeForce RTX 4060

Przy mojej specyfikacji sprzętu:

  • AMD Ryzen 7 7800X3D
  • 32 GB RAM
  • Nvidia GeForce RTX 4070 Ti Super

Na najwyższych ustawieniach cieni przy rozdzielczości 2K mam średnio 44-45 klatek ze spadkami do 40. Dopiero przestawienie z ultra na wysokie daje stabilne 60 klatek i jest to maksymalna liczba, jaką w tej grze można uzyskać. Niestety twórcy nie podają szczegółów, więc nie wiadomo, jaka rozdzielczość była brana pod uwagę.

GUP Cralon Recenzja 4

Walka i przeciwnicy​


No ale przejdźmy może do samej rozgrywki. Tu niestety mam najwięcej uwag. Twórcy opisują Cralona jako grę skoncentrowaną na eksploracji i fabule. O ile fabuła jest w porządku — choć design questów pozostawia trochę do życzenia — o tyle mechanicznie jest niestety dużo gorzej. Tak naprawdę jedynymi rzeczami, które według mnie nie sprawiają problemów, to poruszanie się, które jest odpowiednio responsywne, i strzelanie z kuszy. A cała reszta?

Skoro już wspomniałem o kuszy, to warto wspomnieć też o broniach do ataku wręcz. W trakcie rozgrywki znajdziemy kilka różnych pałek czy młotków. Każda z nich działa identycznie. Atakowanie polega na przytrzymaniu prawego przycisku myszy, aby unieść broń oraz lewego, aby zaatakować. Walka wręcz jest niestety koszmarna. Gra potrafi nie zarejestrować naszego trafienia pomimo stania paru centymetrów przed przeciwnikiem. Nasi wrogowie potrafią za to nas trafić mimo dość sporej odległości (i nie mówię tu o atakach dystansowych). Dodatkowo wiele razy zdarzyło mi się oberwać od przeciwnika stojącego do mnie plecami, który ledwo tylko zaczął się obracać i już zdążył mnie trafić, dalej będąc do mnie tyłem.

Gdy my próbujemy trafić przeciwnika, to potrafi on uniknąć naszego ataku, praktycznie teleportując się spod naszej broni. Podczas walki — szczególnie na początku, zanim opanowałem taktykę na każdego przeciwnika — czułem się jak na sesji RPG ze znajomymi, gdzie o trafieniu decyduje rzut kostką. Wielokrotnie „obrywałem” także od przeciwników już po ich śmierci. Co prawda była to tylko animacja uderzenia i nie zadawali mi wtedy obrażeń, ale na początku było to bardzo dezorientujące.

GUP Cralon Recenzja 7
GUP Cralon Recenzja 6

Podobno w grze da się parować. Niestety nie przetestowałem tego podczas rozgrywki, gdyż nie byłem świadom istnienia takiej opcji. Dowiedziałem się dopiero z opisu najnowszej aktualizacji, w którym było wymienione zwiększenie okienka na parowanie. Niestety Cralon nie udostępnia wglądu w klawiszologię.

Zostając jeszcze na chwilę przy przeciwnikach, to niestety jest ich dość uboga liczba. Co prawda w samym bestiariuszu finalnie znajdziemy ich kilka lub nawet kilkanaście, natomiast większość to są warianty jednego, konkretnego przeciwnika. I tak oprócz zwykłego szczura, którego spotykamy na pierwszym poziomie kopalni, możemy potem spotkać dużego szczura, jeszcze większego szczura oraz ognistego szczura. I voilà — mamy 4 wpisy w bestiariuszu. W rzeczywistości unikalnych przeciwników mamy zaledwie 4 a każdy z nich ma po 2-4 warianty. Twórcy w opisie na Steam chwalą się, że jedną z głównych cech Cralona są „oryginalne i dziwaczne stworzenia”. Moim zdaniem, z czterech unikalnych stworzeń, jedynie jedno spełnia te kryteria.

GUP Cralon Recenzja 9
GUP Cralon Recenzja 8

Jak może pamiętacie, w opcjach była możliwość włączenia trybu arachnofobii. Cóż, można było się spodziewać, że w kopalni znajdziemy pająki. Problem z tym trybem jest niestety taki, że pająkom znikają odnóża oraz głowa, a zostaje sam odwłok. No, a potem jeszcze trzeba ocenić, czy ten odwłok stoi do Was tyłem, czy może jednak przodem. A w sytuacji, gdy przeciwnik jest na przykład w wysokiej trawie i potrafi dość szybko się poruszać, nie zawsze jest to takie proste.

GUP Cralon Recenzja 11
GUP Cralon Recenzja 10

Eksploracja​


No ale Cralon ma skupiać się przede wszystkim na eksploracji. Cóż, przeciwników jest tam tak dużo, że walka jest — w tym przypadku, niestety — nieodłączną częścią tej eksploracji. Pozostałe elementy gameplayu już nie są aż tak złe, ale ich nagromadzenie po chwili staje się niesamowicie frustrujące. Gdy próbujemy podnieść przedmiot, to zanim włożymy go do ekwipunku, bierzemy go w ręce i możemy go pooglądać z każdej strony. Problem w tym, że to wszystko trwa, i gdy mamy do podniesienia kilka przedmiotów, każdy z nich najpierw musimy podnieść do góry, a potem kolejnym kliknięciem zabrać ze sobą.

Czasem jedne przedmioty skrywają w sobie inne. Gdy podniesiemy na przykład kapelusz lub wiadro, to w jego wnętrzu możemy znaleźć, chociażby bryłkę węgla. Jednak żeby ją wyjąć, musimy tak obrócić kapelusz (lub inny pojemnik), aby nasz kursor wskazywał na przedmiot znajdujący się w środku, a następnie po jakichś 2-3 sekundach od zatrzymania odpala się animacja wyciągania przedmiotu ze środka. Chyba nie chcę wiedzieć, ile czasu spędziłem, wyciągając te wszystkie przedmioty. Jedno jest pewne — za dużo.

GUP Cralon Recenzja 13
GUP Cralon Recenzja 12

Idąc dalej, denerwująca była niemożność pominięcia ostatniego dialogu z NPC-em. Osobiście lubię czytać dialogi samemu, a co za tym idzie, często pomijam kwestie dialogowe po ich przeczytaniu, szczególnie gdy gra nie ma polskiego dubbingu. Cralon niestety nie pozwala pominąć ostatniej kwestii dialogowej z rozmowy, więc zanim wybierzemy kolejną opcję, musimy posłuchać całości do końca.

Na poziomie trudności, którym grałem, czyli – o( --̃)! (tak, w ten sposób opisane są poziomy trudności), przeciwnicy zadają całkiem sporo obrażeń, a często nawet potrafili zabić mnie jednym atakiem. Na początku skutkowało to całkiem sporą liczbą śmierci, a każda taka śmierć przenosi nas, uwaga, do… menu głównego. Nie ma możliwości natychmiastowego wczytania, rozpoczęcia od ostatniego punktu kontrolnego czy czegoś podobnego. Każda śmierć kończy się w menu, z którego dopiero musimy przejść do ekranu zapisów i załadować interesujący nas save.

Rozwój postaci​


Jeśli chodzi o ulepszanie i rozwijanie naszej postaci, to tutaj też jest dość ubogo. Za robienie zadań i zabijanie przeciwników naturalnie dostajemy punkty doświadczenia, a za każdy zdobyty poziom dostajemy trochę maksymalnego zdrowia oraz maksymalnej odwagi. Mechanika odwagi działa w ten sposób, że im mamy jej mniej, tym słabsi jesteśmy. Odwagę tracimy, przebywając w pobliżu niektórych miejsc oraz przeciwników. Odzyskujemy ją, przebywając w pobliżu światła, specjalnego kamienia lub używając odpowiednich przedmiotów użytkowych. Osobiście nie zauważyłem, żeby ta mechanika znacznie wpływała na rozgrywkę, przynajmniej na moim poziomie trudności. Zdecydowanie zamiast tego, wolałbym zobaczyć tu mechanikę staminy.

GUP Cralon Recenzja 14
GUP Cralon Recenzja 15

Oprócz tego możemy znajdować, kupować i ulepszać bronie, które zadają więcej obrażeń, a także części zbroi, które zwiększają naszą obronę. I tutaj znowu — w moim przypadku, zakładanie zbroi raczej niewiele dawało. Kupowałem i zakładałem ją tylko dlatego, że miałem sporo nadmiarowej waluty — bryłek węgla. Inaczej sprawa wygląda z bronią. Zmieniając oręż na lepszy, rzeczywiście widać wzrost siły Cralona.

Zadania główne i „poboczne”​


Odejdźmy trochę od mechaniki gry i skupmy się na fabule i narracji. Twórcy w opisie gry chwalą się „głęboką, wciągającą fabułą, pełną zadań pobocznych i zaskakujących zwrotów akcji”. Sama fabuła rzeczywiście potrafi być ciekawa i ma swego rodzaju drugie dno. Zadania poboczne jednak nie są do końca poboczne. Owszem, spora część zadań nie dotyczy bezpośrednio wątku głównego i polega po prostu na pomaganiu innym bohaterom, natomiast bez wykonywania tych „pobocznych” zadań, nie przejdziemy dalej. Ktoś mógłby powiedzieć, że „poboczne” wcale nie znaczy od razu, że są one „nieobowiązkowe”. W teorii to prawda natomiast osobiście czuję tu pewien zgrzyt.

Zadania są bardzo, ale to bardzo liniowe i traktują gracza trochę jak dziecko. Podczas eksploracji jednego z pomieszczeń natrafiłem na książkę, z której Cralon na głos przeczytał pewną informację. Zaledwie pół godziny później, w ramach zadania „pobocznego”, moim celem stało się zdobycie tejże informacji. W normalnych okolicznościach pomyślałbym, że „super, już to mam”. Otóż nie tym razem. Gra zmusiła mnie do powrotu w tamto miejsce jeszcze raz, podniesienia księgi, żeby Cralon mógł jeszcze raz przeczytać na głos tę samą informację. Absurd.

GUP Cralon Recenzja 16
GUP Cralon Recenzja 17

Jedno z zadań polega na odnalezieniu spośród stosu szkieletów, który z nich, nie zginął w walce. Przeglądamy szkielety, bohater komentuje, że „tu widać ślady po mieczu”, „tutaj nadłamana kość”, aż w końcu znajdujemy szkielet, który nie ma żadnych śladów tego typu a Cralon, zamiast po prostu stwierdzić coś w stylu „to musi być ten”, nagle dodaje, że ten mógł zginąć na przykład od trucizny. Skąd ta dedukcja? Nie mam pojęcia.

Innym razem trafiamy do labiryntu, z którego nikt nie może znaleźć wyjścia jak już się tam znajdzie. Szkoda tylko, że cała narracja traci sens w momencie, w którym kupujemy od handlarza mapę całego piętra, na której cały czas widzimy naszą pozycję.

Grze brakuje też w dzienniku jakiejś zakładki wykonanych zadań. Wielokrotnie zdarzało mi się, że wchodziłem do jakiegoś miejsca i dostawałem komunikat, że zadanie zostało wykonane. Problem w tym, że nie kojarzę, żebym takie zadanie w ogóle dostał, więc wyglądało to, jakbym wykonał coś do przodu. Niestety nie da się tego zweryfikować, gdyż dziennik pokazuje jedynie aktualne zadania.

Oprawa audiowizualna​


Nie można jednak odebrać tej grze tego, co rzeczywiście robi dobrze, czyli budowania klimatu. Choć i tu są pewne uwagi. Graficznie Cralon wygląda raczej dobrze. Gdyby był lepiej zoptymalizowany i miał trochę mniejsze wymagania, to nie byłoby do czego się przyczepić. Szczególnie że gra robiona była przez dwuosobowy zespół. Zdarzają się czasem źle umiejscowione obiekty jak na przykład latająca trawa położona pod kątem 45 stopni do podłoża, ale to raczej odosobnione przypadki.

Bardzo dużo jest natomiast bezużytecznych przedmiotów, które możemy wziąć do rąk, a w których nic się nie znajduje. I o ile nie miałbym problemu, gdyby była trochę większa różnorodność i gdyby wszystkie pasowały do otoczenia, o tyle spotykany po raz setny ten sam srebrny durszlak, który nijak tam nie pasuje, a na pewno nie w takiej ilości, to trochę za dużo.

GUP Cralon Recenzja 19
GUP Cralon Recenzja 18
GUP Cralon Recenzja 20

Cralon jest za to bardzo dobrze udźwiękowiony. Jest to chyba jego najmocniejsza strona. Angielski dubbing daje radę, da się tego słuchać. Na szczególną pochwałę na pewno zasługuje ambient. Przemierzając zakamarki i korytarze kopalni, w tle często usłyszymy jakieś brzęczące muchy, szumy czy skrzypiące drewno. Bardzo dobrze współgra to z otoczeniem i dobrze buduje klimat. Nieraz zdarzyło mi się odwrócić podczas przeszukiwania jakiejś skrzyni, bo miałem wrażenie, że ktoś się za mną znajduje. Oczywiście złudne, ale dobrze dobrane dźwięki w takich sytuacjach robią robotę.

Z racji tego, że pochodzę ze Śląska, to moją uwagę szczególnie przykuły wszelkiego rodzaju notatki rozrzucone po kopalni, które opowiadają o pracy górnika. Jeśli więc ktoś nie wie, czym są pyrlik i żelazko, czyli górnicze symbole, wspomniane w tytule artykułu, to w Cralonie znajdzie na to odpowiedź.

Podsumowanie​


Podsumowując — ja po przyswojeniu tego, jak (nie)działa walka i znalezieniu sposobu na każdy typ przeciwnika bawiłem się nawet nieźle. Ale ja po prostu lubię czasem zagrać w jakąś słabszą pozycję i odczuwam przy tym swego rodzaju guilty pleasure. Niestety całość wypada raczej słabo i nie jest to pozycja, którą mógłbym polecić „typowemu Kowalskiemu”. Tym bardziej że gra w Polsce kosztuje aż 92 zł a czas przejścia opiewa na około 10 godzin.

Nie rozumiem też, dlaczego po wypuszczeniu dema w lutym, które swoją drogą miało bardzo podobne oceny, zdecydowano się wypuścić pełną wersję gry zaledwie dwa miesiące później i to jako shadowdrop. Cralonowi brakuje zdecydowanie jeszcze trochę czasu na poprawę błędów, a na samą premierę marketing był praktycznie znikomy.


PLUSY:

  • całkiem ciekawa fabuła
  • interfejs ograniczony do minimum
  • udźwiękowienie
  • klimat


MINUSY:

  • optymalizacja (albo raczej jej brak)
  • tragiczna walka wręcz i hitboxy
  • brak różnorodności przeciwników
  • bardzo długie podnoszenie przedmiotów, których jest dużo
  • bardzo liniowe zadania, brak możliwości zrobienia czegoś z wyprzedzeniem
  • zadania „poboczne” nie są opcjonalne
  • interfejs w menu wygląda jak placeholder
  • brak podglądu klawiszologii
  • ubogi rozwój postaci
  • wysoka cena jak na taką jakość i długość rozgrywki




Produkt otrzymany bezpłatnie. Serdecznie dziękujemy Pithead Studio, za dostarczenie gry do recenzji.

Artykuł Pyrlik i żelazko w dłoń, i do kopalni. Ale czy warto? Recenzja gry Cralon pochodzi z serwisu Gothic Up.

Przeczytaj u nas na stronie...
 
Do góry Bottom