Skocz do zawartości


Zmień widoczność shoutboxa Shoutbox Otwórz w nowym oknie

@  Szkeleton : (17 październik 2017 - 07:41 ) JA nie ccie nie wywalilem, ja dodatkowo cie zablokowalem przed ponownym dolaczeniem do niej
@  morawcik : (17 październik 2017 - 06:12 ) Jak wy się lubicie :D
@  abi : (17 październik 2017 - 03:27 ) w sumie to mi na rękę bo nie wyskakują mi co chwilę okienka i nie muszę czytać kilometrowych wiadomości xD
@  abi : (17 październik 2017 - 03:26 ) mendo wywaliłeś mnie ze wspólnej konfy xd
@  abi : (17 październik 2017 - 03:25 ) też się cieszę że cię nie widuję :P
@  Szkeleton : (16 październik 2017 - 23:22 ) dawno cie nie widzialem
@  Szkeleton : (16 październik 2017 - 23:22 ) o abi
@  morawcik : (16 październik 2017 - 20:40 ) hehe
@  abi : (16 październik 2017 - 19:08 ) radośc jak bym wygrała miliony w lotka ;p
@  abi : (16 październik 2017 - 19:07 ) a że wczoraj dostałam info że moje zamówienie już jest nie tyllko w polsce ale ze jest gotowe i foty tego, to zwariowałam xd,
@  abi : (16 październik 2017 - 19:07 ) on mi się wczoraj wieszał, za dużo emocji xd, zawsze jak się albo mega wkurzę albo szaleje z radości (jak wczoraj) to wsystkie urządzenie elektroniczne przy mnie spowalniają lub zawieszają się, a jeśli spróbuję włączyć włącznik swiatła ze zwykłą ząrówką to ona zdycha, pęka automatycznie drucik, niezły huk xD, no takie moce mam, po mamusi xd
@  morawcik : (16 październik 2017 - 06:13 ) abi co to za wyłączanie złomu? :P
@  abi : (15 październik 2017 - 19:04 ) bry
@  Dark Fenix : (15 październik 2017 - 13:29 ) 2
@  morawcik : (15 październik 2017 - 08:59 ) bry
@  abi : (14 październik 2017 - 21:35 ) baalowsky bo byś się na coś przydał, i zaczął wreszcie liczyć te punkty xd
@  Szkeleton : (14 październik 2017 - 17:30 ) odezwalo sie fioletwe mniej niz zero kurde mac
@  Dark Fenix : (14 październik 2017 - 08:56 ) jak zero? ja mam 1
@  Baal Niszczy... : (14 październik 2017 - 08:32 ) a wy zero czyli nic
@  Baal Niszczy... : (14 październik 2017 - 08:32 ) ja se kurde licze i mam 3 punkty
@  morawcik : (14 październik 2017 - 07:42 ) żeby to ktoś jeszcze liczył :P
@  Baal Niszczy... : (13 październik 2017 - 23:00 ) :wave:
@  Baal Niszczy... : (13 październik 2017 - 23:00 ) mam 3 punkty
@  Baal Niszczy... : (13 październik 2017 - 22:39 ) wjadę tu o północy jak korwin do sejmu
@  Dark Fenix : (13 październik 2017 - 21:17 ) aaaaaa
@  tomisakis : (13 październik 2017 - 20:23 ) bu
@  abi : (13 październik 2017 - 18:09 ) pod warunkiem że przyjedziesz z czakusiem do mnie osobiście :D
@  Szkeleton : (13 październik 2017 - 08:44 ) kiedyś ci zjem tego kota i napuszczę laleczkę chucky
@  abi : (12 październik 2017 - 23:59 ) idę spać, branoc
@  abi : (12 październik 2017 - 23:58 ) i nie zbóją byłam zajęta, a oglądaniem lalek xD
@  abi : (12 październik 2017 - 23:57 ) jak nie stara jak żem stara xd
@  Dark Fenix : (12 październik 2017 - 21:07 ) no abi się nie stara
@  morawcik : (12 październik 2017 - 20:50 ) jak do CDP to nie ładnie abi, oj nie ładnie
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 19:31 ) zostawilabys tego kota w spokoju
@  abi : (12 październik 2017 - 18:50 ) bo ja mega leniwa, ale mega zajęta.... czymś innym xd
@  abi : (12 październik 2017 - 18:50 ) nie 3 dnie a dwa xd
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 18:27 ) miala wyslac do CDP waznego maila, ale byla zbyt leniwa
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 18:27 ) jesli myslisz ze ja to sie mylisz
@  morawcik : (12 październik 2017 - 10:02 ) yhy, to już znam adresata tego maila :D
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 09:56 ) pierdolenie
@  morawcik : (12 październik 2017 - 09:37 ) ale ona jest tylko jedna :P
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 09:12 ) jakbys wiedzial ze abi nawet mail wysyla 3 dni
@  Szkeleton : (12 październik 2017 - 09:11 ) odezwał się
@  Baal Niszczy... : (12 październik 2017 - 07:43 ) kupa leni
@  morawcik : (12 październik 2017 - 06:51 ) tylu was jest i żadnemu się nie chce? :P
@  Szkeleton : (11 październik 2017 - 13:03 ) w ogole, ni uja, za leniwy dzis jestem
@  Szkeleton : (11 październik 2017 - 13:03 ) ale mi sie nie chce
@  Szkeleton : (11 październik 2017 - 13:03 ) ja sie musze zabrac za pisanie
@  morawcik : (10 październik 2017 - 21:59 ) no w końcu się zabrałem za ssl na blogu :D
@  morawcik : (10 październik 2017 - 18:05 ) :)
@  Szkeleton : (10 październik 2017 - 17:08 ) abi ten mail kurwa mac
@  abi : (10 październik 2017 - 17:00 ) dziekuję, potem naskrobie elaborat ;p
@  abi : (10 październik 2017 - 17:00 ) btw serwer opłacony
@  abi : (10 październik 2017 - 16:59 ) uwielbiam was ^_^
@  morawcik : (10 październik 2017 - 14:53 ) taaa, bo w jednej chwili mogła by się zajmować kocurem i robić kilka innych rzeczy :P
@  Szkeleton : (10 październik 2017 - 12:31 ) zazdrosci, ze nie ma takiego towaru jak my
@  Dark Fenix : (10 październik 2017 - 07:29 ) afasda
@  morawcik : (10 październik 2017 - 07:14 ) zazdrościsz, że ich (jego) jest więcej? :D
@  abi : (09 październik 2017 - 23:01 ) pierwsza
@  abi : (09 październik 2017 - 22:49 ) też :D, ale też z zazdrości xd
@  morawcik : (09 październik 2017 - 21:49 ) abi chce was wysłać na odwyk, żeby miała mniejszą konkurencję :P
@  Szkeleton : (09 październik 2017 - 19:02 ) dis shit is gud
@  Szkeleton : (09 październik 2017 - 19:01 ) pogielo
@  Szkeleton : (09 październik 2017 - 19:01 ) odwyk? O.O
@  abi : (09 październik 2017 - 18:06 ) co tam u was :D
@  Dark Fenix : (09 październik 2017 - 18:03 ) k
@  abi : (09 październik 2017 - 17:59 ) na odwyk kostek :P
@  morawcik : (09 październik 2017 - 06:08 ) i wszystko jasne :D
@  Szkeleton : (08 październik 2017 - 22:19 ) Za dużo elexu B) :trollface:
@  morawcik : (08 październik 2017 - 10:40 ) Bry
@  morawcik : (07 październik 2017 - 18:55 ) ło panie, masz dzisiaj odlot co tylu się ciebie zrobiło :P
@  Szkeleton : (07 październik 2017 - 14:15 ) milionpiecsetstodziewiedzdziesionty
@  Dark Fenix : (07 październik 2017 - 09:02 ) drugi
@  morawcik : (07 październik 2017 - 08:03 ) pierwszy
@  abi : (06 październik 2017 - 21:33 ) ;ptaaak osobisty pracoholizm p
@  morawcik : (06 październik 2017 - 07:35 ) jak się pracuje nad swoimi projektami to teraz to się nazywa "rozwój osobisty"  :pijanaabi:
@  morawcik : (06 październik 2017 - 06:15 ) Nieeeee :P
@  abi : (05 październik 2017 - 23:57 ) ha pierwsza :P
@  abi : (05 październik 2017 - 23:57 ) to się nazywa pracoholizm :P
@  morawcik : (05 październik 2017 - 19:24 ) nie ma to jak praca po pracy :D
@  morawcik : (05 październik 2017 - 19:01 ) bry
@  abi : (05 październik 2017 - 19:00 ) bry :)
@  Dark Fenix : (05 październik 2017 - 07:01 ) .
@  morawcik : (05 październik 2017 - 06:05 ) drugi
@  abi : (05 październik 2017 - 00:05 ) pierwsza
@  abi : (04 październik 2017 - 18:19 ) to nie kocur a kocica :D, z piekła rodem xd
@  abi : (04 październik 2017 - 18:18 ) kocham was złośniki :*
@  morawcik : (04 październik 2017 - 06:15 ) pierwszy
@  morawcik : (03 październik 2017 - 20:54 ) myślałem, że jesteś na tabletkach bo ostatnio bywałeś sam :P
@  Szkeleton : (03 październik 2017 - 17:42 ) racja
@  Szkeleton : (03 październik 2017 - 17:42 ) co nie?
@  Szkeleton : (03 październik 2017 - 17:42 ) lubie mowic do siebie
@  morawcik : (03 październik 2017 - 08:10 ) raczej ty zobaczysz, bo to ciebie zaprasza :P
@  Szkeleton : (03 październik 2017 - 08:06 ) zobaczysz zlota klatke tego kocura
@  morawcik : (03 październik 2017 - 06:50 ) uuuuu, jakie propozycje padają, no no :D
@  abi : (02 październik 2017 - 23:30 ) wypoczniesz, zbója na ciebie po syczy, warto :P
@  abi : (02 październik 2017 - 23:30 ) zapraszam na moje zadupie, jest piękne :D
@  abi : (02 październik 2017 - 23:28 ) a widzisz :P
@  Szkeleton : (02 październik 2017 - 23:25 ) wtf
@  Szkeleton : (02 październik 2017 - 23:25 ) a ja narzekam u mnie
@  abi : (02 październik 2017 - 23:00 ) pierwsza
@  abi : (02 październik 2017 - 22:35 ) cywilizacja ;), choć ja tam wolę wiochę zabitą dechami :D
@  morawcik : (02 październik 2017 - 21:41 ) ładnie, ładnie
@  abi : (02 październik 2017 - 20:45 ) a do tego od 3 mcy mam odciętą droge do domu, jakimiś krzaczorami musze łązić
@  abi : (02 październik 2017 - 20:44 ) od ponad pół roku 'robią' nową inst, wodno-kan. hehe i skończyć nie mogą, tak tak, nadal mam szambo xd
@  abi : (02 październik 2017 - 20:43 ) cywilizacja jest w gdyni ale nie na mojej wsi xd, tzn granicy gdynia -kosakowo - morze :D
@  abi : (02 październik 2017 - 20:43 ) ejj kiedy byłeś, no kurde
@  Baal Niszczy... : (02 październik 2017 - 20:18 ) byłem w Gdyni i tam na prawdę jest jakaś cywilizacja, abi nie kłamała
@  Szkeleton : (02 październik 2017 - 15:51 ) kiedy jeszcze goscie chodzili z garnkami na glowie i chcieli odebrac jerozolime
@  morawcik : (02 październik 2017 - 09:40 ) a już myślałem, że z bardziej odległego milenium a to jest o samo co moje :D
@  Szkeleton : (02 październik 2017 - 07:33 ) moraw, wiesz czasy pierwszej krucjaty
@  morawcik : (02 październik 2017 - 06:11 ) oj tam, oj tam
@  abi : (02 październik 2017 - 01:11 ) btw pierwsza
@  abi : (02 październik 2017 - 01:11 ) nooo własnie, inne milenium. dobze trafione :D
@  morawcik : (01 październik 2017 - 20:48 ) aaa, no to może być ciężko
@  Szkeleton : (01 październik 2017 - 19:07 ) abi z innego milenium jest
@  morawcik : (01 październik 2017 - 18:11 ) bez przesady o wiele starsi zaczynają ;)
@  abi : (01 październik 2017 - 17:34 ) za stara już jestem ;p
@  morawcik : (01 październik 2017 - 14:26 ) abi co za problem się "naumieć" ? :P
@  Szkeleton : (30 wrzesień 2017 - 23:14 ) o dziwo
@  Nameless : (30 wrzesień 2017 - 23:00 ) czyżby pierwszy?
@  abi : (30 wrzesień 2017 - 22:26 ) branoc wam :D
@  abi : (30 wrzesień 2017 - 22:26 ) oczywiście w excelu, bo przecież wincej nie umię xd
@  abi : (30 wrzesień 2017 - 22:25 ) musze moje liczydło prądu poprawić ;p
@  abi : (30 wrzesień 2017 - 22:24 ) to ja sięzgłąszam :D
@  Szkeleton : (30 wrzesień 2017 - 22:14 ) ja na finansach podobne rzeczy ostatnio robię
@  morawcik : (30 wrzesień 2017 - 21:56 ) heh, myślę, że w ciągu tygodnia będzie jakaś wersja pre-alfa budżetowania :D
@  abi : (30 wrzesień 2017 - 20:45 ) ha czyli się łapię :D,
@  morawcik : (30 wrzesień 2017 - 07:33 ) tak, + to dodawanie, nie ma wymagań poza jednym - przeglądarka internetowa w miarę nowa ;)
@  Dark Fenix : (30 wrzesień 2017 - 07:26 ) musisz kupić lepszy sprzęt
@  Dark Fenix : (30 wrzesień 2017 - 07:26 ) abi i7 7700k + gtx 1080
@  abi : (29 wrzesień 2017 - 23:42 ) hyhy jakieś wymaganie sprzętowe? mogę być testerem, jak złom podoła :P
@  abi : (29 wrzesień 2017 - 23:36 ) no prezentuje sie ok, wygląda na proste w obsłudze, tak mi się wydaje, można dodawać kategorie tak? ten +?
@  abi : (29 wrzesień 2017 - 23:34 ) druga :D
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 23:02 ) pierwszy
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 20:31 ) potrzeba matką "wynalazku" ;)
@  Dark Fenix : (29 wrzesień 2017 - 20:28 ) ciekawe zadanie sobie wymyśliłeś
@  Dark Fenix : (29 wrzesień 2017 - 20:27 ) dobra widzę
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 20:09 ) wszystko jest na shoucie :P
@  Dark Fenix : (29 wrzesień 2017 - 20:05 ) nie w temacie to nie ocenię :P
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 19:55 ) tak wiem, d*&y nie urywa
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 19:55 ) Coś takiego w tej chwili: https://prnt.sc/grb189 ;)
@  abi : (29 wrzesień 2017 - 17:56 ) o super morcik, tak szkleo budżet dziurawy xd
@  Szkeleton : (29 wrzesień 2017 - 14:17 ) bo go nie ma?
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 13:34 ) abi - zacząłem od części z budżetem i powiem, że idzie szybciej niż myślałem ;)
@  morawcik : (29 wrzesień 2017 - 06:38 ) :D
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 23:25 ) dobra dobra, dziadkowi, taaaaa, jak siostra kupowała fajki to też mówiła że dla taty xd
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 23:24 ) pierwsza
@  Szkeleton : (28 wrzesień 2017 - 21:55 ) dziadkowi kupuje :P
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 19:00 ) o kostek obeznany :D
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 18:08 ) nie mam pojęcia jaki, tylko nazwę kojarzę :P
@  Szkeleton : (28 wrzesień 2017 - 15:59 ) Czarny czy czerwony? :trollface: chyba ten tańszy bo nie masz grubej kreski
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 10:49 ) weź poprawkę na "chyba" - nie wiem dokładnie, bo nie kupuję ;)
@  Dark Fenix : (28 wrzesień 2017 - 10:29 ) aaaa jak za 2zł to ok
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 09:59 ) podobno jakiś "vip" - pewnie ten z biedronki za (chyba)niecałe 2zł :D
@  Dark Fenix : (28 wrzesień 2017 - 09:49 ) co to za fiolety?
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 07:39 ) trzeba się przyzwyczaić :P
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:36 ) dobra to ja zawijam się w teren, będę wieczorem, ciao :D
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:33 ) ładniej nie? :P
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 07:32 ) :)
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:26 ) dawno nie dawałam vipa, zapomniałam jakie to przyjemne ^_^
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:24 ) zasłużyłeś, jesteś z nami już dość długo, do tego bardziej aktywni niż niektórzy z administracji xd, i wspomagasz nasze wspólne cmentarzysko :D
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:21 ) http://forum.gothic....opic/26114-vip/
@  abi : (28 wrzesień 2017 - 07:20 ) a jakaś dżuma...
@  morawcik : (28 wrzesień 2017 - 06:08 ) co wyście zrobili z moim nickiem? :P
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 23:14 ) to nie por na szkelety :P
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 23:14 ) spać kostek :P
@  Szkeleton : (27 wrzesień 2017 - 23:10 ) l
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 23:00 ) tak, branoc
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 23:00 ) pierwsza?
@  morawcik : (27 wrzesień 2017 - 21:15 ) pewnie
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 19:37 ) o czyli jest nadzieja :D
@  morawcik : (27 wrzesień 2017 - 17:51 ) więc pewnie zrobię dostępne dla każdego
@  morawcik : (27 wrzesień 2017 - 17:50 ) spokojnie, jesteś już kolejną osobą, która jest "chętna" ;)
@  abi : (27 wrzesień 2017 - 17:37 ) ha to nie będę kradła ;P
@  morawcik : (27 wrzesień 2017 - 08:02 ) w sumie miało to być tylko dla mnie...
@  morawcik : (27 wrzesień 2017 - 06:40 ) heh, ma być proste (na tyle na ile się da) ;)
@  abi : (26 wrzesień 2017 - 23:04 ) pierwsza, branoc
@  abi : (26 wrzesień 2017 - 22:36 ) ale musiałoby być mega proste w obsłudze xD
@  abi : (26 wrzesień 2017 - 22:34 ) o żesz, ee też chcę takie cudo :D
@  morawcik : (26 wrzesień 2017 - 21:57 ) taki zestaw narzędzi: budżet domowy, kalendarz, poczta, zadania, czytnik rss, wrzucanie materiałów "na później" i masa innych - wszystko w jednym i ładnie ze sobą połączone :P
@  abi : (26 wrzesień 2017 - 17:08 ) a co? xD tak wiem, wścibska jestem a i tak się na tym nie znam :D
@  abi : (26 wrzesień 2017 - 17:07 ) o szalejesz :D, i dobrze :D
@  morawcik : (26 wrzesień 2017 - 10:00 ) tak, programowanie :D
@  abi : (25 wrzesień 2017 - 23:55 ) ok godz 20stej, podam aktualny stan konta , teraz to padam na pyska i jeszcze hasła pomyle ;p
@  abi : (25 wrzesień 2017 - 23:54 ) a pierwsza ejstem
@  abi : (25 wrzesień 2017 - 23:54 ) praca... ok, a te pryw projekty to też związane z programowaniem czy co innego :D, ciotka wścibska jest ^^
@  morawcik : (25 wrzesień 2017 - 21:44 ) praca, praca i jeszcze więcej pracy, a i jeszcze kilka prywatnych projektów :D więc jest co robić
@  abi : (25 wrzesień 2017 - 16:40 ) bry ^_^, co tam u was :D
@  morawcik : (25 wrzesień 2017 - 06:08 ) ups
@  abi : (24 wrzesień 2017 - 23:07 ) pierwsza
@  abi : (24 wrzesień 2017 - 17:33 ) bry wieczór :D
@  morawcik : (24 wrzesień 2017 - 08:39 ) bry
@  abi : (23 wrzesień 2017 - 18:09 ) o grey jeszcze o nas pamiętasz? ;), miło cię zobaczyć :D
@  Dark Fenix : (23 wrzesień 2017 - 12:23 ) witamy
@  Gray_Fox : (23 wrzesień 2017 - 10:32 ) czołem, Weterani.
@  abi : (23 wrzesień 2017 - 00:12 ) jkby będe scigać, ale sądzę ze nie trzeba bedzie :D
@  abi : (23 wrzesień 2017 - 00:12 ) druga
@  abi : (23 wrzesień 2017 - 00:12 ) dzięki
@  morawcik : (22 wrzesień 2017 - 23:00 ) Pierwszy :D

Zdjęcie

Ucieczka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
80 odpowiedzi w tym temacie

#61 Szkeleton

Szkeleton

    Pogromca Wiedźm

  • Junior Admin
  • 8450 postów

Napisano 30 październik 2016 - 17:32

Drużyna uciekając z walącej się jaskini kierowała się w stronę wyjście kiedy to nastąpił kolejny wstrząs.

- Nie jest dobrze! Szybko, ruszajmy zanim sufit spadnie nam na głowę.

Wnet z sufitu zaczęły spadać kamienie, które były podtrzymywane przed belki nośne w starych ruinach. Stare spróchniałe drewno nie miało szans z trzęsieniami na powierzchni ziemi przez co odsunęły się pozbawiając utrzymania kolejnego piętra.

- Nie uda się. - pomyślał Krun, lecz po chwili zobaczył Aknisyba, który stał tuz przy wyjściu z ruin. Będąc z tyłu zobaczył na podłoga zapada się pod naciskiem nieznanej im siły. Nordmarczyk potknął się i spadł do pomieszczenia niżej niecałe 100 metrów od wyjścia. Logenowi oraz Staremu udało się bezpiecznie wydostać.

- Gdzie jest Krun? Cholera, mam nadzieję, że go tam nie zmiażdżono. - powiedział Logen i stojąc przy zasypanym wejściu wykrzykiwał jego imię.

 

Tymczasem Krun spadł na stare kości dawnych poszukiwaczy w ruinach. Lekko poobijany wstał i próbował szybko znaleźć jakieś wyjście.

- Ekh, ekhm cały ten kurz zasłania widok. Muszę się stać szybko wydostać.

Przechodząc po kamieniach szukał jakiegokolwiek światła, które mogło go doprowadzić do wyjścia z ruin. Pochodnię znalazł wystającą ze starej torby którą znalazł przy innym truchle.

- Te szkielety nie wróżą nic dobrego. 

Po bezproblemowym zapaleniu pochodni zobaczył przejście, które mogło okazać się wyjściem. Idąc tak przez kilka minut zaczął słyszeć nieznane mu głosy.

- Cholera, ktoś tu jest. Muszę być czujny.

Cicho szedł przed siebie wzdłuż ściany spotykając zapalone pochodnie, a na końcu mocne światło z pewnego pomieszczenia. Próbując nie zwracać na siebie uwagi schylony ujrzał pokój - była to wielka biblioteka, która byłą plądrowana przez człowieka w płaszczu. 

- Gdzieś musi być ta księga! Ci głupcy nie mogą jej znaleźć! - krzyknęła tajemnicza postać, która wściekłą rzuciła kolejną księga o ziemię. 

- Nie ma tego tutaj. Muszę dorwać tych złodziei. - nieznajomy podszedł do ściany, która okazała się iluzją. Po jej usunięciu ruszył schodami przed siebie, a Krun tuż za nim. 

- Światło! To sekretne wyjście - pomyślał Nordmarczyk i czekał, aż nieznana mu osoba wyjdzie. Nie zdążył mu się przyjrzeć, gdyż oślepił go niebieski blask światła i nieznajomy zniknął. 

- Cholera, kto to mógł być. Lepiej niech znajdę resztę moich towarzysz i powiem im o całej sytuacji.

 

Nie trwało to długo, sekretne wyjście było umieszczone w dolnej części starych ruin dzięki czemu wiedział gdzie się znajduje on sam, jak i jego towarzysze po usłyszeniu znajomych mu głosach. 

 

- On tam jest! Myślisz, że go tam zostawimy?! 

- Nie ruszysz sam tych kamieni daj spokój, pewnie da sobie radę.

- No pewnie, że dałem i nie pomyślicie co znalazłem. Chodźcie.

Po odetchnięciu z ulgą wszyscy ruszyli do tej tajemniczej biblioteki. Starego Druida szybko zafascynowały wszystkie księgi.

- Musi tu być wielka wiedza. Nie można tak tego zostawić.

- A my nie mamy czasu, musimy szybko udać się z tym pucharem na miejsce zanim znajdą nas orkowie.

- Spokojnie, ruszajcie ja tu trochę pobędę. Potrafię o siebie zadbać.

 

W tym samym czasie, że wzgórza obserwowała ich owa tajemnicza postać.

- Głupcy, nawet nie wiedzą jaką moc znaleźli, muszę szybko poinformować Kana o tym zdarzeniu.

 

Towarzysze szybkim krokiem ruszali w stronę obozu Druidów kiedy usłyszeli głosy grupy zielonoskórych. 

- Szybko nie ma czasu!

Wszyscy ruszyli w głąb lasu, a za nimi słychać było tupot wielkich stóp...



#62 abi

abi

    Witch numero Uno

  • Królowa
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 8728 postów

Napisano 02 listopad 2016 - 20:52

Biegli ile sił w nogach nie oglądając się za siebie. Na plecach niemal czuli cuchnące oddechy orków, którzy podążali za nimi. 
 
- Szybciej, szybciej - popędzał Stary - To już blisko! Nie zgubcie pucharu!
- Orkowie za nami dotrą do obozu!
- Nie martw się o to, orkowie im nie straszni!
 
Nie oglądając się za siebie, Aknisyba wraz z towarzyszami biegł dalej w kierunku obozu Druidów. Gdy byli coraz bliżej zobaczyli coś dziwnego...
 
- Co u licha... kto to jest, Druidzi?! 
- Biegnij dalej! 
 
Na drodze do obozu widać było tajemnicze postacie, które ukrywały się między drzewami, wyglądały jakby strzegły terenu dookoła. Postacie te nie wyglądały zbyt przyjaźnie, bynajmniej nie dla orków. Gdy tylko dobiegli do nich, Stary skinął głową w kierunku jednego z nich...


#63 morawcik

morawcik

    Strażnik Magów Wody

  • VIP
  • 165 postów

Napisano 12 listopad 2016 - 12:36

Leżał martwy. Z jego szyi wypływały resztki krwi. Wilk leżał obok liżąc jego dłoń.

 

Zawiódł. Zawiódł i nic już nie mógł zrobić. Tylu ludzi. Tyle zwierząt. Cały świat. Wszystko to przestanie...

 

Nagle się ocknął w nieznanym miejscu. Nasłuchiwał przez chwilę ale nie słyszał nic znajomego a do tego... widział. Tylko czemu nie mogę wstać? Co się dzieje? Czy ja...? Czuję coś dziwnego. Próbował się rozejrzeć i dostrzegł dziwną rzecz. Czy ja jestem... psem?



#64 Baal Niszczyciel

Baal Niszczyciel

    Szalony Bartek

  • Weteran
  • 6250 postów
  • GG: 11461822

Napisano 14 listopad 2016 - 16:22

Postacie między drzewami Stary rozpoznał w ułamku sekundy i nie były one druidami. Nie były nawet ludźmi, chociaż z wyglądu bardzo ich przypominały i tylko nieliczne szczegóły pozwalały je rozpoznać ale tego nikt oprócz Starego nie mógł wiedzieć. Kim jednak były tego nawet on nie wiedział. Wiedział tylko,że Istoty te były tak stare i pradawne jak otaczający ich świat, ich zadanie lub cel dla którego zostały stworzone było mu nie znane. Za to pewien był, że artefakt który znalazł wiele lat temu, podczas jednej z tajnych wypraw do Jarkendaru, splótł jego krótki żywot z tymi nieśmiertelnymi Istotami. Od tamtego momentu co jakiś czas się pojawiały, czasem ratując go z opresji, jak teraz, a czasem po to, żeby zażądać krwawej zapłaty za swą pomoc lub zmusić go do udania się we wskazane miejsce. 
-Biegnijcie, biegnijcie i nie oglądajcie się za siebie!
Krzyk przerywany oddechami miał zachęcić towarzyszy do wysiłku i jak najszybszego oddalenia się od obcych i złowrogich postaci. Nie był w stanie stwierdzić komu one służyły. Raczej żadnemu z bogów, chociaż miały w sobie jakąś cząstkę boskiej egzystencji. Stary nazwał je Duchami - pojawiały się i znikały kiedy i gdzie chciały a na dodatek posługiwały się mocą oraz umiejętnościami których nie widział u żadnego człowieka na świecie.
Mijając ich kiwnął w kierunku jednego z nich głową i nie chciał nawet myśleć co zrobią z orkami którzy ich gonili ponieważ wiedział że prawdopodobnie nawet nie będzie w stanie sobie tego wyobrazić.
 
Gdy po kilku sekundach ucichł ostatni Ork, w całym lesie zapanowała martw cisza. Wszyscy stanęli wpatrując się w siebie nie wiedząc co się stało. Za nimi nie było ani orków, ani ich ciał, ani postaci między drzewami.
-Nie możemy tutaj zostać. Orkowie w tym momencie nam nie grożą ale ten puchar jest chyba cenniejszy niż nam się wydaje. Musimy ruszać dalej i dotrzeć do obozu jak najszybciej chociaż i tam nie będzie zbyt długo bezpiecznie. I, błagam, nie zgubcie tego pucharu, łatwo drugiego nie znajdziemy...


Dołączona grafika


#65 El Bastardo

El Bastardo

    Władca Wiedźm

  • Mod Globalny
  • 3017 postów
  • GG: 53367215
  • Skąd:Elbl?g

Napisano 27 listopad 2016 - 23:58

Chwilę po tym jak tajemnicze postacie rozprawiły się z orkami, drużyna zatrzymała się na chwilę by złapać oddech. Nie mieli jednak wiele czasu, obóz był już niedaleko. Mimo wszystko Logen zamierzał wykorzystać ten czas na wyjaśnienie kilki spraw...

- Kim oni są ?? musisz to wiedzieć jesteś druidem. Słowa te Dziewięciopalcy skierował do Randolfa i długo nie czekał na odpowiedź. 

- Dokładnie nawet my druidzi nie wiemy kim są. Nie są ani martwi, ani żywi. Nie wiemy, któremu bogu służą i czy w ogóle komuś służą. Nazywamy ich strażnikami ziemi, i zapewne są starsi nić cokolwiek na tym świecie. Mieliśmy szczęście, nie wiem dlaczego nam pomogli. Może po prostu nie lubią orków a może mieli inny powód, nie wiem...Logen nie pytał więcej, musiał zadbać o drużynę. W pewnym sensie czuł się za nich odpowiedzialny, byli tu przez niego, sam ich namawiał. Druidami nie musiał się przejmować, mieli swojego dowódce. Odwiedził każdego ze swoich ludzi, pytając czy wszystko w porządku, zadbał też, by każdy choć trochę wypełnił żołądek, choć ich zapasy nie były zbyt liczne. 

 

Postój nie trwał z byt długo, Logen i  Randolf stwierdzili zgodnie, że czas ruszać. Drużyna ruszyła w drogę, do obozu według relacji druida było kilka godzin marszu. Dziewięciopalcy po drodze postanowił porozmawiać z Norrdmarczykiem. - Krun powiedz mi jeszcze raz, co widziałeś z starej bibliotece. Towarzysz opowiedział swoją przygodę raz jeszcze i na końcu dodał. - Jestem niemal pewny, że szukali jakiejś księgi. A tych tak się składa było tam mnóstwo. Logen, poczuł impuls i wiedział, że może zdradzić Norrdmarczykkowi co znalazł w kaplicy...- Spójrz, jestem niemal pewny, że ta księga kryje w sobie coś ważnego. Leżała w kaplicy obok ognistego pucharu. Krun otworzył oczy ze dziwienia. - Dlaczego po prostu jej nie przeczytasz, zajrzyj do środka. Logen, tylko się uśmiechnął i powiedział. -Próbowałem, jest zapisana w nieznanym mi języku, nie jest to również starożytny norrdmardcki. Na razie nie jesteśmy w stanie jej odczytać. Krun zamyślił się posępnie i zapytał. - Co więc zrobisz?? - Jeszcze nie wiem. Odpowiedział Dziewięciopalcy. - Chyba pójdę z tym do druidów. - Ufasz im?? Błyskawicznie zapytał człowiek z północy. - Chyba nie mamy innego wyjścia. Odpowiedział były najemnik...

 

Po kilku godzinach marszu, nagle zza drzew wyłonili się Gońcy leśni. Drużyna napotkała strażników obozu. Randalf zamienił z nimi kilka słów i chwilę później byli już w obozie. Druid wskazał Logenowi i jego kompanii ognisko. - Ogrzejcie się, zaraz dostaniecie strawę, ja muszę coś załatwić. Kilka chwil później wszyscy zajadali się gorącym gulaszem z cieniostwora. Posiłek był naprawdę smaczny i bardzo intensywnie pachniał ziołami. Drużyna zajadała i grzała się ciepłem ogniska. Miedzy czasie zapadł zmrok a w powietrze stało się gęste i ciężkie. - Nie podoba mi się ta mgła, nie zwiastuje nic dobrego. Powiedział Stary, po czym zapchał usta kolejną łyżką gulaszu. Logenowi, również, się to nie podobało, choć nie powiedział ani słowa. Przy jego nogach zakręcił się pies myśliwski, jego oczy wydały się  Logenowi znajome. Wojownik postawił swoją miskę na ziemi oddając resztę strawy czteronożnemu towarzyszowi.  Po chwili wstał i udał się do namiotu Druidów. Straże wpuściły go bez problemu, tak, jakby mieli takie rozkazy. W środku zastał Randolfa, na stole leżały listy a on właśnie pisał odpowiedź. Kiedy zobaczył Logena przemówił. - O w końcu jesteś, czekałem na Ciebie. Jak zapewne zauważyłeś, nie ma z nami Runaka i Torna ale mam dobre wieści Geldern i SIlden jest już w naszych rękach. Moi bracia są tam potrzebni, nie mogą być teraz z nami. Nie martw się jednak, nasze zadanie też jest równie ważne, do tej pory świetnie się spisywałeś, wiele Ci zawdzięczamy. Logen pomyślał, że jest tylko pionkiem w jakimś wielkim planie, że ktoś wyżej zaplanował jego każdy krok. Cóż, może właśnie tak było, dopóki nie gryzło się to z jego sumieniem i przekonaniami, nie widział w tym nic złego. W końcu jemu również zależało na tym, by Myrthana była wolna...

Logen skinął głową. - To wspaniałe wieści, ruszajmy i pomóżmy im!! Randalf uśmiechnął się i przemówił. - Za wcześnie na radość a poza tym, mamy inne i to bardzo ważne zadanie. Moi braci piszą, że odnaleźli inne ogniste puchary, wkrótce zjawią się tu w obozie. Potrzebujemy jeszcze trzech, grupy poszukiwawcze powinny odezwać się lada dzień.  Logen uważnie słuchał druida i cieszył się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wiedział też, że jest za wcześnie i teraz Randolf nie wyjawi mu do czego potrzebują dwunastu ognistych pucharów. Dlatego też postanowił zapytać o księgę o główny powód, dla którego się tu zjawił. - Potrzebuje Twojej pomocy Randolfie, znalazłem księgę, która wydaje się ważna dla nieprzyjaciela. Niestety nie jestem w stanie jej odczytać... Kiedy Druid tylko ujrzał księgę, jego oczy powiększyły się i zapłonęły.- Nie wielu to potrafi, to pradawny język. Znalazłeś cenną rzecz ale porozmawiamy o tym później. Teraz musimy się bronić, domyślałeś się zapewne, że coś wisi w powietrzu. Mnie również to zastanawiało, teraz już wiem o co chodziło. Będą chcieli za wszelką cenę odzyskać to co zabrałeś im sprzed nosa.  Już tu są, walcz dzielnie i przetrwaj tę noc...

 

...W tym samym czasie kiedy Logen rozmawiał z druidem obóz został zaatakowany przez spory oddział elitarnych orków. Zielonoskórzy byli wspierani przez kilku Poszukiwaczy. Ta noc będzie ciężka, dla ludzi i Gońców Leśnych świt przyniesie śmierć albo zbawienie...



#66 Szkeleton

Szkeleton

    Pogromca Wiedźm

  • Junior Admin
  • 8450 postów

Napisano 04 grudzień 2016 - 15:44

Krzyki walki szybko dobiegły do towarzyszy, którzy byli porozrzucani po całym obozie, w końcu każdy miał coś innego do załatwienia. Krun, który czekał obok namiotu głównego Druida szybko usłyszał odgłosy walki, które dochodziły z północnej strony. 

- Orkowie! Zabić zielonoskórych! - krzyknął Nordmarczyk i bez chwili zastanowienia, trzymając swój świeżo naostrzony topór, dołączył już do biegnących Gońców leśnych. 

 

Walka z jednym orkiem jest trudna, a co dopiero z jego elitarną wersją. Tutaj było ich całkiem sporo, a to nie wróżyło łatwej oraz szybkiej walki. Tylko kto mógł zdradzić położenie obozu Druidów?

 

- Niech przodkowie mnie prowadzą. - pomyślał Krun odbijając orkowy miecz od swojego topora. I cudem uniknął ciosu innego zielonoskórego. 

Gońcy leśni napierali na orków, lecz ich główną siłą byli znajdujący się z tyłu Druidzi jak i łucznicy, lecz strzały na nic się nie zdawały na gruby orkowy pancerz. Poszukiwacze również byli niewzruszeni atakami Gońców skierowanych w ich kierunku.

 

Po prawej widać było jak na Logena krzyczał jeden z orkowych wojowników w niezrozumiałym dla Nordmarczyka języku. Ale wszyscy wiedzieli, że chodzi o zdradę najemnika na rzecz ludzi. 

Chwila nieuwagi jednego z orków pozwoliła szybko pozbyć się jego głowy jednym precyzyjnym ruchem topora. Gdy już przygotował się do kolejnej serii ciosów zauważył lecącą w niego kulę ognia, lecz nie zdążył na czas uniknąć całym obrażeń. Leżąc na ziemi oszołomiony wybuchem widział jak ze wschodu nacierają zwierzęca, jak poszukiwacze napierają z góry na druidów, jak jeden z nich wchodzi do namiotu.

 

Ostatnia rzecz jaką widział była wielka zielona góra mięśni która stała nad nim z jego własnym toporem.



#67 abi

abi

    Witch numero Uno

  • Królowa
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 8728 postów

Napisano 08 grudzień 2016 - 03:21

Aknisyba nie zdążył dojeść potrawki, gdy nagle zjawili się wrogowie. Nie miał przy sobie broni, którą oddał do naprawy, więc chwycił niewielki nóż myśliwski który miał przy sobie i ruszył w kierunku kuźni po swój ekwipunek. Dawno takiej jatki nie widział, wszędzie pełno orków i Poszukiwaczy oraz różnych bestii, jakby wyrośli spod ziemi, jakby przywiała ich mgła.

 

Powietrze było tak gęste, że przesłaniało widok ale także utrudniało oddychanie, a to utrudniało walkę. Wszędzie było słychać krzyki zagrzewające do walki przeplatane jękami rannych jak i rykami wrogów. 

 

Aknisyba nie zdążył dobiec do kuźni, jakaś niewytłumaczalna siła powaliła go na ziemię uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch. Leżał jak sparaliżowany, nie był wstanie nic zrobić, mgła przesłaniała mu widok, więc nie był wstanie obserwować tego co dzieje się dookoła, nie wiedział co się dzieje z jego towarzyszami. Był pewien że to koniec, że czeka ich już tylko śmierć...



#68 morawcik

morawcik

    Strażnik Magów Wody

  • VIP
  • 165 postów

Napisano 09 grudzień 2016 - 09:52

To jakiś koszmar! Co się w ogóle dzieje? Jak to możliwe? Próbował się uspokoić ale natłok myśli, które przelatywały przez jego głowę nie pozwalały się skupić. Powoli, co się stało? natrafiłem na bestię i wilk się na mnie rzucił, przegryzł mi gardło i obudziłem się w ciele psa. Czy to zwój przemiany? Nie, niemożliwe. Nie miałem żadnego a do tego umarłem. Nie mam na to teraz czasu, muszę ich jakoś ostrzec. Nie wiem jak ale muszę.

 

Powoli ruszył w głąb lasu a gdy oswoił się ze swoim nowym ciałem popędził ile sił w łapach. Cóż to było za uczucie móc tak nać przez las nie zważając na nic.

 

Zmęczony w końcu dotarł do miejsca w którym coś poczuł. Jakiś zapach, którego nie zna ale wydaje się znajomy. Szedł za tym zapachem przez kilka godzin aż trafił do obozu mijając po drodze kilku strażników, którzy podejrzanie na niego patrzyli. Czy oni wiedzą o mnie? Czy wiedzą o zagrożeniu? Jeśli nie to jak ich ostrzegę? Wszedł do obozu i krążył między ludźmi aż znów poczuł ten zapach. Podążył za nim i trafił na ludzi siedzących wokół ogniska. Pokręcił się między nimi i zatrzymał się koło mężczyzny, którego nazywali Logen.

 

To on! Tylko skąd ja znam jego zapach? Nigdy się nie spotkaliśmy. Nieważne, muszę ich ostrzec a on może mi w tym pomóc. Pokręcił się koło niego chcąc zwrócić jego uwagę. W pewnym momencie Logen spojrzał mu w oczy. Te oczy, widziałem je już chociaż nie znam tego Logena. Mężczyzna podał mu miskę z jakim jedzeniem i wrócił do rozmowy. Estorn zjadł trochę i pomyślał, że mógłby napisać lub narysować tym co im zagraża. Tak go to pochłonęło, że nie zwracał na nic uwagi. Gotowe. Powinni zrozumieć o co chodzi. Dobra, patrz... Odwrócił się w kierunku ogniska ale nikogo nie było. Słyszał tylko wrzaski i... Orkowie! W ostatniej chwili uniknął zderzenia z orkiem. Biegł między ludźmi i orkami, próbując odnaleźć się w tej sytuacji aż natrafił na Poszukiwacza.

 

Obudził się w zupełnie obcej jaskini a ostatnie co pamiętał to czerwone światło. Ale mnie boli... Zaraz, ja znowu mówię! Ech, chyba musiałem wypić jakąś dziwną miksturę i wszystko mi się tylko przyśniło. Całe szczęście. Nasłuchiwał przez chwilę ale słyszał tylko odgłosy zwierząt znajdujących się opodal jaskini. Usiadł i próbował sobie przypomnieć co wypił i przede wszystkim skąd to miał.

 

- To nie był sen. Wracaj tam. - Usłyszał dziwny głos, którego nie znał. Czy to możliwe, że to jednak nie był sen? Ale jak? - Później, szybko!

 

Wstał, wyszedł z jaskini i ruszył przed siebie. Zajęło mu wiele godzin zanim znalazł... Coś jest nie tak. Cisza. Żadnych głosów, krzyków. Żadnej walki. Wszedł do obozu i zamarł. Nikogo nie było. Żadnych ciał ludzi czy orków. Jedynie mgła. Czerwona mgła.



#69 Baal Niszczyciel

Baal Niszczyciel

    Szalony Bartek

  • Weteran
  • 6250 postów
  • GG: 11461822

Napisano 12 grudzień 2016 - 10:02

Logen z trudem próbował otworzyć oczy. Stukot kół na bruku w jego głowie odbijał się głuchym echem, jakby odgłos dzwonów bijących w dali na alarm. Po chwili udało mu się otworzyć lewe oko choć przypłacił to rwącym bólem - powieki były sklejone ze sobą. Dotknął ręką twarzy. Pod palcami wyczuł coś twardego i zaschniętego. Delikatnie skruszył zaschniętą skorupę i pewnie podniósł lewą powiekę. Na palcach dojrzał coś brązowo-czerwonego, coś co wyglądało jak krew zmieszana z błotem. Jego umysł, który z każdą chwilą był coraz jaśniejszy, podpowiadał mu, że nie jest dobrze. Znajdował się w jakiejś klatce, mijał właśnie elitarnych orków strzegących jakiejś bramy. Podniósł lekko głowę, poczuł lodowate ostrza przebijające jego mózg i znowu stracił przytomność.

 

*

Naturalna łatwość znajdowania schronienia wpleciona w DNA Nordmarczyka pozwoliła Krunowi przeżyć rzeź w obozie. Ostatnie co jasno pamiętał to jego własny topór, który zaczął się niebezpiecznie zbliżać do jego twarzy a koniec końców trafił na grubość włosa obok jego głowy. Mniej szczęścia miał ork stojący nad nim ponieważ włócznia przebiła jego ciężki pancerz zatrzymując się dopiero na sercu. Widząc przewagę orków, kierowany rządzą przetrwania przebił się do drogi którą tutaj dotarli i skrył się w malutkiej jaskini.

Po odzyskaniu świadomości zdecydował się wyjść na zewnątrz. Otoczyła go mgła. 

 

*

Aknisyba z niepokojem przyglądał się ze swego wozu nieprzytomnemu Logenowi. Otoczony przez orków, w końcowej fazie walk, nie miał wyjścia jak tylko się poddać. Orkowie bezlitośnie mordowali Gońców ale jego nie mieli zamiaru zabić. Po prostu go otoczyli i zmusili do poddania a potem zapakowali na jeden z wozów które stały w obozie. Zapewne to co mu zrobią tam, gdzie go wiozą nie będzie przyjemne. Po długiej i powolnej podróży jego oczy ujrzały fortyfikacje ogromnej twierdzy i dziesiątki orków uzbrojonych po zęby stacjonujących w obozowisku na błoniach przed wąską ścieżką do zamku. 

 

*

Stary nie zaprzątał sobie głowy walką z orkami. Wyczuwając zagrożenie chwilę przed atakiem ruszył szybkim krokiem ku namiotowi Randolfa. Może minutę później skrył się za jedną z beczek uciekając przed wzrokiem biegnącego z bronią w ręce Logena. 

Wpadł do namiotu szukając wzrokiem ognistego pucharu i innych cennych rzeczy ale jedyne co znalazł to podejrzliwy wzrok druida. 

-Wiesz co trzeba zrobić. 

Randolf westchnął i spuścił wzrok. Z torby wyciągnął ognisty puchar i dał go Staremu.

-Księgę zabiorę do Okary i zorganizuję pomoc. Tych, którzy przeżyją, zabiorą do Gothy. Szamani ujarzmili demona.

 

*

Wchodząc w krwawą mgłę Estorna przeniknął chłód. Wiatr cicho zawył i na ułamek sekundy rozwiał opary ukazując makabryczną wizję. 

-To tylko gałęzie, nic więcej. 

Próba uspokojenia się w myślach dodała mu na tyle otuchy, że zrobił kilka kroków w przód. Zbliżył się na tyle, że gałęzie zamieniły się w dyndających nad polaną poszukiwaczy, ich szaty powiewały lekko szarpane podmuchami wiatru. Przerażony obejrzał się za siebie. We mgle, choć mogło mu się tylko wydawać, dojrzał zarys postaci z toporem. 


Dołączona grafika


#70 El Bastardo

El Bastardo

    Władca Wiedźm

  • Mod Globalny
  • 3017 postów
  • GG: 53367215
  • Skąd:Elbl?g

Napisano 06 styczeń 2017 - 18:08

Logen ponownie się ocknął. Nadal był zamknięty w klatce. Jechał na wozie otoczony sporym oddziałem orków. Zanim go złapali, trochę mu się oberwało, był poobijany brudny i pokryty zakrzepłą krwią z kilku niegroźnych płytkich ran i zadrapań. Nie był w najlepszej kondycji ale szybko zorientował się, że wszystkie kości ma całe, to był dobry znak. Dziewięciopalcy postanowił zagadać zielonego, który szedł najbliżej, z nadzieją, że się czegoś dowie. Zadał pytanie w języku orków.  - Hej, dokąd mnie zabieracie?? Ork, odpowiedział ale przy okazji wymierzył silny cios drzewcem swej włóczni. - Zamknij się morra. Za zdradę naszej rasy, nie jesteś godzien, by używać naszej mowy. Nemrok jest już w drodze, zabije cię osobiście. Jeśli powiesz jeszcze słowo, to utnę ci język!! Logen nie zamierzał ryzykować, więcej się nie odezwał. Nadal nie wiedział, dokąd go wiozą ale był pewny, że podróż jeszcze trochę potrwa. Czuł świeży ból, po uderzeniu drzewcem w żebra, mimo wszystko spróbował zasnąć, sen szybciej regeneruje....

 

Kiedy się obudził, od razu wiedział gdzie jest. Jego klatka była postawiona w nie wielkim obozie, nowy posterunek orków znajdował się tuż przed Gothą. Jednak Legen nie wiedział, dlaczego orkowie nie wjechali do miasta, musiał być jakiś powód. Chwilę później podszedł do niego ork, który nazywał się Potros i sprawował władzę w tym obozie. 

- Morra, gdybym tylko mógł, od razu bym cię zabił, wiedź to. Jednak nie wolno mi, Nemrok już tu jest, wydał rozkaz. Wejdziesz z nim do kręgu, sam wymierzy ci karę. Po tych słowach Potros odszedł a Logen zaczął się zastanawiać co go czeka. Zdziwiło go, że chwilę później podszedł inny ork i przyniósł mu trochę strawy i trochę mocnej gorzałki. Były najemnik nie spodziewał się takich miłych gestów od orków a jednak. Cóż,kiedyś zrobił dla nich naprawdę dużo, może zanim go zabiją chcą okazać mu trochę szacunku. Orkowie nie wiele potrafili uszanować ale dobrych wojowników cenili zawsze. Może chodziło o to, może nie... Mimo wszystko zjadł, napił się i czekał, zamierzał dobrze się przygotować, zanim sprawi im krwawą łaźnie...

 

Orkowie podnieśli wrzask, Logen właśnie się domyślił, że krąg jest gotowy, że za chwilę się zacznie. I tak właśnie było, chwilę później dwóch strażników wyprowadziło go z klatki i poprowadzili go do kręgu. Był środek nocy, wszędzie paliły się pochodnie a na  środku areny stał Nemrok w jednej ręce trzymał swój topór w drugiej miecz Dziewięciopalcego nadal w jaszczurze. - Wejdź morra, stocz ze mną walkę. Kiedyś byłeś nam bratem dlatego zginiesz jak wojownik z mojej ręki, łap. Logen, po pierwszych słowach orka ruszył do środka kręgu, teraz bez problemu złapał w locie swój miecz. Pomału wysunął swego El Bastardo z pochwy i przyjrzał się ostrzu. Odrzucił jaszczura, nie zamierzał tracić czasu, by go przypinać. To chyba moja ostatnia walka. Pomyślał. W Geldern stoczył mnóstwo walk, wygrywał nawet z orkami ale Nemrok należał do elitarnej gwardii a on był obecnie w kiepskim stanie. Nie zamierzał tracić sił na słowa, przyjął postawę i zaczął okrążać przeciwnika. Nemrok również przez chwilę krążył, jednak nie planował zbyt długiej walki, ruszył. Dwa susy, zamach i potężny cios orkowego topora, tyle zdążył zaobserwować Logen nim instynktownie odskoczył i wykonał blok. Nie wiele brakowało, by topór trafił w próżnie, dosięgnął tylko dlatego, że był to na prawdę duży topór a Logen nie miał sił by dalej odskoczyć. Stal uderzyła o stal, w powietrze poleciały iskry. Tutaj zawsze następował pokaz siły, który Dziewięciopacy, zazwyczaj wygrywał ... Tym razem nie miał szans, postanowił ponownie odskoczyć, jednak za wolno...Czubek topora zdołał posmakować krwi i nieznacznie zatopił się w udo Logena tuż nad kolanem. To tylko draśnięcie. Pomyślał Logen. Sam takimi draśnięciami  niejednokrotnie pozbawiał  przeciwników sił. Otrząsnął się, musiał się skupić na walce. Nemrok już atakował ponownie. Dziewięciopalcy znów ratował się unikiem, topór przeszedł tuż koło jego twarzy, odskoczył, zamarkował cios i znowu odskoczył. Mimo wszystko Nemrok wykonał blok ale cios nie nastąpił, to trochę go zdenerwowało, tym bardziej, że Logen był już zupełnie z innej strony i wykonał pchnięcie. Nemrok tylko się uśmiechnął i ciosem na odlew odbił miecz byłego najemnika. Logena, aż odrzuciło, prawie upadł, pozbierał się szybko i zamierzał oddalić się trochę od swojego oprawcy. Jednak orkowi nic nie przeszkadzało zadać ciosu w plecy. Logen poczuł ból, kiedy ostrze topora zanurzyło się w jego lewej łopatce. Tym razem cios nie odrąbał mu barku tylko dlatego, że Logen zdołał jednak trochę się oddalić ale długie drzewce topora sprawiło, że ostrze ponownie dosięgło celu.  To chyba naprawdę moja ostatnia walka. Pomyślał Logen. Zdołał odejść kilka kroków i upadł na kolano. Lewa ręka była nieużyteczna, nie był w stanie nią ruszać. Prawa podpierała się na mieczu wbitym w ziemię, Logen spojrzał na arenę, którą zachlapał własną krwią i w tym momencie z nieba zaczął padać ulewny deszcz a Logen zaczął się śmiać... Już nie był Logenem, odwiedził go stary przyjaciel - Krwawy- Dziewieć, teraz było mu wszystko jedno. Wstał i ruszył w stronę Nemroka, teraz to on pierwszy zadał cios, który ork bez problemu zablokował. Logen zanurkował pod toporem i zamierzał zadać drugi cios, jednak ork był szybszy i zadał cios pięścią. Logen dostał prosto w zęby, wielka łapa orka w ćwiekowanej rękawicy rozryła mu pół twarzy. Dziewięciopalcy tylko się otrząsnął, splunął krwią i zaatakował ponownie. Ruszył, planując wykonać zamach ale w ostatniej chwili odstąpił, odbił w prawo i wślizgiem zaatakował od dołu ... Miecz wszedł gładko w pachwinę, być może nawet dosięgnął tętnicy udowej. Gdyby to Logen był teraz obecny, to zapewne przypomniałby sobie jak jego przodkowie zabijali tym ostrzem orki i dlaczego miecz ten był nazywany Zabójcą Orków. obecnie to Krwawy - Dziewięć zawładną umysłem Logena a on myślał tylko o jednym. Widział tylko krew, myślał tylko o zabijaniu, śmierć zbierała swe żniwo. Nemreok upadł na kolana, był zaskoczony ale miecz musiał trafić w tętnicę, inaczej tak szybko nie opadłby z sił. Krwawy podszedł do niego złapał za czuprynę i odrąbał mu łeb jednym porządnym cięciem. Orkowie krzyczeli i sięgali po broń, kiedy Logen uniósł łeb jednego z ich przywódców w górę ...Byli gotowi rzucić się na niego i rozedrzeć go na strzępy ale w tej chwili od strony lasu zagrzmiał róg gońców leśnych. Druidzi razem z buntownikami atakowali od strony lasu. Świt był coraz bliżej, wschodziło słońce i pojawiała się nadzieja. Logen odrzucił łeb pokonanego orka i upadł na błoto areny. Znowu był sobą, bolało go dosłownie wszystko a z ran wylewała się krew, stoczył ostatnią walkę ....



#71 abi

abi

    Witch numero Uno

  • Królowa
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 8728 postów

Napisano 19 styczeń 2017 - 01:28

Aknisyba obudził się także w małej klatce, uwieziony niczym zwierzę. Poobijany i otumaniony dziwną magią nie wiele pamiętał z podróży wozem, jak i tego co działo się z nim krótko po dotarciu do obozu orków. Wybudziły go wrzaski rozwścieczonych orków. Zdezorientowany rozglądał się dookoła ale nie wiele widział, klatka w której był uwięziony umieszczona została w ziemi.

Obficie padający deszcz zalewał dół z klatką w której był uwięziony. Aknisyba próbował podciągać się do góry kraty aby nie utonąć, śmierć w klatce to hańba dla niego. Próbował na wszelkie sposoby wydostać się z tej klatki, lecz na próżno, zbyt wąski dół uniemożliwiał otwarcie klatki a woda była coraz wyżej i wyżej. Aknisyba resztkami sił trzymał się góry kraty i  próbował złapać tchu - to już koniec, utonę jak guano w szambie...



#72 morawcik

morawcik

    Strażnik Magów Wody

  • VIP
  • 165 postów

Napisano 22 styczeń 2017 - 22:44

Postać zbliżała się coraz bardziej i nabierała wyraźniejszych kształtów. To nie będzie miłe spotkanie.

W końcu się spotykamy - powiedziała tajemnicza postać, która z każdym krokiem rosła i rosła. Ile może mieć? 4? 5 metrów? - Jeśli zechcę to nawet 50.

- Co nawet 50? - Zapytał Estorn.

- A nad czym się zastanawiałeś?

- Ale skąd...?

- Takie ścierwa jak wy nic przede mną nie ukryją. Ha ha ha - Jego śmiech był tak głośny, że wszystko dookoła się zatrzęsło. Zrobił jeszcze kilka kroków i ukazał się w całej swojej okazałości. Wielkie cielsko na 5 metrów. Nogi zakończone kopytami, głowa byka, ogon i wielkie skrzydła, które były złożone. - Nie przeraża cię mój wygląd? Mogę zmienić na coś bardziej odpowiedniego.

- To nie twój wygląd jest...najważniejszy. - Zapadła chwila ciszy po której zapytał: - poszukiwacze to twoja sprawka?

- Kolejne ścierwa, które się pałętały bez nadzoru. Ha, jeszcze próbowali ze mną walczyć. Ze mną!

- Kogoś jeszcze tu zabiłeś?

- Co ci do tego? I tak spotka cię ten sam los.

- Pytam z ciekawości. Przynajmniej bym wiedział jaka...kolejka będzie tam.

- Dość tego gadania. Nudzę się! - Złapał pewniej za swój topór, przyjął pozycję bojową i biegiem ruszył do przodu. Wydawało się, że trwa to wieczność choć wiedział, że to ułamki sekund. Nie mia chwili do stracenia. Musi to zrobić. Musi.

 

Wyciągnął prawą dłoń ze zgiętym kciukiem i nagle wszystko zamarło. Wielka postać przestała się poruszać. Wiatr ucichł. Estorn upadł na kolana i spuścił głowę w dół. Przez chwilę obserwował jak na ziemię kapie krew a następnie otarł nos rękawem. Wstał powoli i chwiejnym krokiem odszedł kilka metrów.

 

Ledwo się obrócił i zobaczył, że wróg znów biegnie w jego stronę. Nie myśląc wyciągnął dłoń i zamarł gdy ostrze topora zatrzymało się przy jego twarzy zostawiając czerwoną smugę. Szybko odszedł od miejsca w którym obaj stali ponownie ocierając nos.

 

Muszę coś wymyślić, bo nie doczekam świtu.



#73 Baal Niszczyciel

Baal Niszczyciel

    Szalony Bartek

  • Weteran
  • 6250 postów
  • GG: 11461822

Napisano 24 styczeń 2017 - 21:58

Randolf na czele swych oddziałów wypadł z przydrożnego gąszczu wprost na orkowy patrol. Na ich szczęście orkowie nie wprowadzili się do Górnego Zamku - tam widocznie ciągle panem był przyzwany demon- i wszystkich jeńców trzymali w starym młynie lub w klatkach w pobliżu niego. Druid podzielił tę niewielką garstkę ludzi których posiadał na 4 grupy. Jego grupa i druga, dowodzona przez paladyna z Okary miała zaatakować orków od południowego zachodu, od strony drogi na Monterę. Trzeci oddział musiał przebrnąć przez góry i przemknąć tuż przed nosami orków z Faring aby zaatakować od północy. Randolf właśnie usłyszał czysty dźwięk rogu dobiegający z drugiej strony błoń więc ich szanse nieznacznie wzrosły. Najważniejsze jednak zadanie miała czwarta grupa- jak najszybciej przedrzeć się przez linię frontu i uwolnić kogo tylko będzie się dało i uzbroić go a na końcu zorganizować jakiś sensowny taktyczny odwrót... 

Kilku orków z patrolu bardzo szybko zostało zabitych jednak Gońcy już widzieli jak ruszyła na nich lawina orków do tej pory zgromadzonych wokół jakiegoś kręgu. Z wielkim zdziwieniem przyjął myśl, że w czasie wojny orkowie organizują w obozie walki na arenie - to strata żołnierzy ze względu na odniesione rany. Coś mu się nie podobało. Ale nie miał Randalf tego komfortu czasu i nie mógł o tym myśleć. W zamian mógł walić z całych sił w miot Beliara słysząc co chwila kłapanie szczęk ogromnego, czarnego wilka którego przyzwał. 

Blade do tej pory niebo nabierało czerwonego rumieńca i usypiało powoli Logena. Szczęk broni dochodził zewsząd. Krzyki ludzi, ryki orków, skowyt wilka. Skowyt? Gdyby miał siłę to by się podniósł i rozejrzał skąd tu wilk ale jedyne co mógł robić to patrzeć prosto w niebo. Powoli zamknął oczy, ból zdawał się oddalać od niego i wszystko jakby przycichło. Chciał umrzeć. Chciał odejść i nie czuć już bólu. jakiś stłumiony głos, dobiegający z bardzo daleka. Ledwie słyszalny szept i wręcz parzące ciepło rozlewające się od lewej ręki, najpierw dochodząc do palców a później na cały tors. Otworzył oczy. Łagodny uśmiech łysiejącego mężczyzny w czerwonym stroju jakoś dodał mu otuchy. Po chwili zaczęły dochodzić do niego pierwsze słowa. 

-...martw...cię...do Okary. 

Ktoś złapał go za tors i nogi i poniósł przez pole bitwy. Tuż przed przydrożnymi krzakami stracił przytomność.

Po tygodniu otworzył oczy i znów zobaczył łagodny uśmiech łysiejącego mężczyzny.

 

*

 

Jakaś ogromna postać stanęła przed nim. Wiele nie poczuł. Potężny cios jakiejś mocy odrzucił go w tył. Nordmarczyk leżał bez ruchu wśród drzew, z dala od swej ojczyzny. 

 

*

 

Żegnając już się z życiem Aknisyba poczuł nagły wstrząs. Klatka powędrowała w górę. Centymetr po centymetrze więzień wynurzał się z wody i centymetr po centymetrze widział stojącego nad dołem orka z czerwoną peleryną. 

- Mamy dla ciebie gorszy los niż utopienie, psie.

Okropny rechot oddalającego się orka więzień słyszał jeszcze dłuższą chwilę. Zapowiadał się kiepska noc i jeszcze gorszy dzień, o ile ten w ogóle nadejdzie. Wkrótce przestał padać deszcz - choć jedna dobra informacja. Pojawiła się też druga informacja, i to zdecydowanie gorsza od pierwszej. Orkowie zgromadzili się w okół prowizorycznej areny i wyciągnęli kogoś z klatki. Chyba zaczynają egzekucję...

 

*

Stary z kielichem udał się w jedno jedyne miejsce w Myrthanie w którego bezpieczeństwo nigdy nie wątpił. Stara grota cmentarna w pobliżu Vengardu została mu wskazana przez Istoty zaraz na początku ich "znajomości" więc nie miał powodu by i teraz jej nie zaufać. Dawno tam nie był ale może Strażnicy nie będą go atakować. 

Z wyciągniętym amuletem przed siebie w jednej ręce i z pochodnią w drugiej ruszył w głąb. Niemi świadkowie dusz i ciał stali na swych posterunkach obserwując go przez błyszczące oczy. Dotarł do skrzyni, wszystko w niej było na swoim miejscu. Kielich będzie tu bezpieczny. 

Powitał promienie słoneczne z nieskrywaną ulgą. Tylko gdzie się teraz udać? Po krótkim namyśle ruszył ku Okarze.

 

*

-Mógłbym tak z tobą grać aż w końcu stracisz tyle krwi, że po prostu się przewrócisz. 

Estorn po raz trzeci otarł nos i odsunął się od rywala.

-Może oszczędzisz mi tego i dasz się po prostu rozpłatać na dwie połowy?

Zaczęło mu się powoli kręcić w głowie.

-Słuchaj, ja też mam swoje sprawy, szef mnie ciśnie, przestań się bawić w te rzeczy i się jakoś dogadajmy. Ja cię zabije a ty...no, przynajmniej nie będziesz cierpiał. No to jak będzie? 

Twarz demona wykrzywiło coś co u człowieka można by było uznać za uśmiech. Rozbłysk oślepiającego światła zbliżający się do niego z ogromną prędkością zmył ten uśmiech a przywołał strach. Po raz pierwszy Azael czuł strach. Wielki ból odrzucił jego ciało w tył paląc przy tym je i raniąc głęboko jego przeklętą duszę. Wymiar Beliara witał go w swych progach.

-Masz niezwykłe umiejętności, młody człowieku. Powiedz mi coś o sobie. 

Z lasu obok Estorna wypłynęła zakapturzona postać wspierająca się na ogromnym konturze uwieńczonym wielkim i błyszczącym rubinem. 


Dołączona grafika


#74 El Bastardo

El Bastardo

    Władca Wiedźm

  • Mod Globalny
  • 3017 postów
  • GG: 53367215
  • Skąd:Elbl?g

Napisano 22 luty 2017 - 00:20

...Obudził się, był świadomy, ujrzał nad sobą człowieka, wydawało mu się, że już go gdzieś widział, już kiedyś się spotkali. Był tego pewny ale przeszłość była pokryta mgłą...Chciał się odezwać ale nieznajomy był pierwszy. - Logenie, rad jestem, że żyjesz. Wyglądałeś paskudnie, stary draniu.  Druid uśmiechnął się szyderczo jak do starego przyjaciela. Po tych słowach i w tym uśmiechy Logen rozpoznał człowieka z którym rozmawiał. - Torn! Dziewięciopalcy złapał się za pierś i zaczął kasłać, nie był jeszcze w pełni zdrów. -Dobrze Cię widzieć, stary leśny człowieku. Jeszcze kilka chwil zeszło im na powitaniach, dawno się nie widzieli ale mimo wszystko w końcu wrócili do ważnych tematów...

- Torn, opowiadaj, ja nie wiele pamiętam. Jeśli ja jestem tu w Okarze, to co z resztą, co z Nemrokiem...Pamiętam walkę ale jeśli żyje to co się stało, i jak to w ogóle możliwe...- Spokojnie przyjacielu, już opowiadam. Faktycznie toczyłeś walkę z samym Nemrokiem, kiedy Cię znalazłem wyglądałeś paskudnie ale Nemrok wyglądał gorzej. Jego truchło wylewało krew na arenę, jego łeb nadał tkwił w Twej garści. Jeśli nie pamiętasz jak tego dokonałeś, to zapewne odwiedził Cię stary Krwawy przyjaciel. I bardzo dobrze, że wpadłeś w szał, bo dzięki temu żyjesz. Cieszę się również, że nie było mnie wtedy przy Tobie, zapewne podzieliłbym los Nemroka...- Tak wiem, nie jestem w tedy w stanie się opanować... Goose, może by żył, gdybym wtedy opanował szał...- Nie wiń się przyjacielu. Torn, spróbował pocieszyć towarzysza. - Nie masz na tym wpływu, grunt, że żyjesz. Logen, przez chwilę jeszcze wspominał, po czym pytał dalej. - Dobrze a jak reszta, jak drużyna, Krun, co z nim, gdzie jest Randolf i co, co Ty tu robisz?? Torn, uśmiechnął się i powiedział. - Spokojnie człowieku, bo Ci się rany otworzą, już mówię. Druid zapalił fajkę, zastanawiając się od czego zacząć. - Zacznę od tego, dlaczego tu jestem. Otóż nasze działania przyniosły sporo sukcesów, buntownicy Inoga i Anoga wykonali swoje zadanie. Montera, Geldern i Silden jest już nasze. Odziały Nemory szturmują Trelis a nasze siły z Reedock lada dzień przejmą wioski na wybrzeżu. To wszystko, to również Twoja zasługa, rozbujałeś tą machinę i nie da się już tego zatrzymać. Nie mamy jeszcze wszystkich ognistych pucharów, zamek Faring, wciąż zajmują orkowie,  Gotha dalej jest okupowana przez Demona. Problemem jest też stolica, armia orków, która ją oblega oraz bariera z którą jeszcze nie wiemy co zrobić. Z tym wszystkim jakoś sobie poradzimy. Obecnie, tu w Okarze znajduje się sztab, tu zaplanujemy kolejny krok. Wyzwolenie miast powiodło się, więc ja ruszyłem dalej, Runak został i wszystkiego pilnuje. Możemy spać spokojnie, poradzi sobie. 

Logen przyswajał wszystkie te informacje i nie wierzył, że jednak wszystko zmierza w dobrym kierunku, może jednak Myrthana będzie kiedyś wolna...Z rozmyśleń wybił go głos Torna, - Nie wiem jednak jak sprawy mają się w kwestii Twojej drużyny ale o tym zapewne dowiesz się od Randolfa. Teraz odpoczywaj, nie długo do Ciebie przyjdzie... 

 

 

 

.... Jakiś czas później pojawił się Randolf. Rozmawiali długo, Logen dowiedział się wszystkiego co się wydarzyło. Najbardziej, zasmuciła go wieść, że Krun zniknął, albo go zasiekli albo zwiał do Norrdmaru. Jednak Logen, wiedział, że norrdmarczyk, nie zamierzał uciekać... 

 

Randolf, poinformował Logena, że jeszcze trochę zostaną w Okarze, muszą przemyśleć kolejny krok. Jak wydobrzeje, na pewno będzie im potrzebny...



#75 abi

abi

    Witch numero Uno

  • Królowa
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 8728 postów

Napisano 26 luty 2017 - 20:44

 Aknisyba myślał że to już koniec, jednak cudem uniknął śmierci. Okropny rechot orka w czerwonej pelerynie nie zapowiadał się dobrze, mógł się jedynie domyślać co go czeka... widział że orkowie zbierają się w około areny i wyciągają jeńców z klatek. Przemoczony, zmarznięty, krztusił się, pluł wodą z błotem której się nałykał będą w dole, ciężkie odzienie ociekające wodą z błotem, bardzo go osłabiły. Był tak zmęczony że nie zwracał na nic uwagi, nie obchodziło go co za chwilę się wydarzy, było mu wszystko jedno, chciał choć na chwilę odpocząć, zdrzemnąć się. Słyszał jakiś dźwięki dobiegające z okolic klatek, jednak zmęczone powieki były tak ciężkie, że opadały same przysłaniając nieco obraz. Aknisyba co jakiś czas otwierał oczy, nie był pewien czy te dantejskie sceny na arenie dzieją się na jawie, czy są efektem spowijającego snu, koszmaru, w końcu zasnął.

Obudził się po jakimś czasie w innym miejscu, zupełnie mu nie znanym. W pomieszczeniu było ciemno, nie był wstanie ocenić czy to noc czy jakiś loch, nie był też wstanie ocenić ile upłynęło godzin, a może dni od momentu kiedy zasnął. Nie miał pojęcia co się wydarzyło, gdzie są jego towarzysze, był nadal zmęczony i okropnie głodny, nie pogardziłby nawet surowym szczurem, zjadłby go nawet żywcem byle napełnić kiszki. Zdrzemnął się jeszcze na chwilę by nieco wypocząć i zagłuszyć nienasycony głód, w nadziei że gdy się zbudzi wszystko się w końcu wyjaśni. 



#76 morawcik

morawcik

    Strażnik Magów Wody

  • VIP
  • 165 postów

Napisano 08 marzec 2017 - 22:31

Estorn ocierając nos niepewnie odsuwał się od nieznajomej postaci.

- Kim jesteś?

- Jestem kim jestem.

- Co to znaczy?

- Że jestem kim jestem i nikim więcej.

- Nie mam na to czasu.

- Nikt nie ma czasu na nic a czas nie ma nic

- Możesz przestać?

- Nie wiem o co ci chodzi.

- Jak chcesz. - Estorn odwrócił się i zaczął iść w stronę lasu. Nagle wszystko ucichło a nieliczne zwierzęta, które do tej pory nie uciekły zamarły w miejscu.

- STÓJ!

- Mam ważniejsze sprawy do załatwienia. Nie jesteś bogiem, żebym musiał się tobie podporządkować. - Szedł dalej w stronę lasu nie widząc uśmiechu, który pojawił się po jego ostatnim zdaniu.



#77 Baal Niszczyciel

Baal Niszczyciel

    Szalony Bartek

  • Weteran
  • 6250 postów
  • GG: 11461822

Napisano 15 marzec 2017 - 21:31

Logen leżał na łóżku patrząc w sufit jaskini. Czuł się już dobrze a ręcę aż mu się trzęsły jak tylko pomyślał o mieczu. Miał wrażenie, że jak przeleży jeszcze jeden dzień to odpadnie mu tyłek a dłonie zapomną jak się trzyma broń. Rozmyślania przerwał mu zdyszany Randolf.

- W końcu przyjacielu!

Rumiany i uśmiechnięty druid wymachiwał radośnie rękami, takiego go jeszcze Logen nigdy nie widział.

- Faring upadło, Kan stoi zakuty w naszym lochu. Ale, ale, ale...masz gościa, zaraz do ciebie przyjdzie. 

Uśmiechnięty druid wyszedł z groty a Logen podciągnął się na łóżku. Chwilę później w wejściu stanął odziadny w mieniącą się karmazynem i złotem zbroję rycerz. Zbroja ozdobiona była rzeźbionym wizerunkiem borsuka na piersi - po za tym nie miała żadnych symboli czy innych zdobień. Logen mierząc przybysza od stóp do głów otwierał coraz szerzej oczy. 

- Wstawaj leniu, ojczyzna Cię potrzebuje. - Stary roześmiał się i machnął do byłego najemnika ręką. - Mamy małą robotę do wykonania pod Vengardem. Trzeba skopać paru orków i uwolnić miasto. Pierwszy przystanek : Ardea. A tak po za tym... - rycerz wyciągnął ku Logenowi ręką w  której trzymał jakiś list zapieczętowany wizerunkiem borsuka - moi szefowie chętnie widzieliby cię w swoich szeregach. Przemyśl to - byłbyś pierwszym rekrutem od czasów Rhobara Świętego. Szkoda, że tamten tak młodo zmarł. Służba im jest na prawdę długa i męcząca.

-Ile ty masz lat?

-Cóż...jestem NAPRAWDĘ Stary...

 

*

Aknisyba był zamknięty w małej chatce ale nie mógł narzekać na traktownie. Jedynie na brak ruchu czy światła dziennego. Jedyne wyjście wiodło przez drzwi. Drzwi oczywiście były otwierane tylko trzy razy dziennie aby człowiek w starej tunice bez słowa dostarczył mu jedzenie. Więc gdy oprócz jedzenie Aknisyba dostał również lisy był mocno zaskoczony. Otworzył go szybko i przeleciał wzrokiem kilka słów które były na nim zapisane. Anonimowy list informował go, że musi udać się do Ardei. Chwilę później drzwi się otworzyły i stanął w nich Goniec Leśny.

- Twoja zbroja oraz uzbrojenie są gotowe. Najbliższy patrol odstawi Cię do Trelis - stamtąd możesz udać się dokąd zechcesz.

 

*

 

Zmęczony podróżą Estorn schronił się w małej grocie otoczonej drewnianą palisadką. Pewnie były bunkier buntowników czy zbiegów z orkowych kopalni. Obiecał sobie, że nie uśnie i rano ruszy w dalszą drogę dokąkolwiek choć tak na prawdę niemiał pojęcia gdzie teraz jest. Jednak sen okazał się mocniejszym przeciwnikiem niż myślał i w kilka minut spał jak zabity.

Gdy obudził się rano tuż przy głowie leżało małe zawiniątko. Był pewien że wcześniej go tu nie było. Z dużą dozą nieufności rozwinął kawałek papieru.

Ardea. Borsuk cię zaprowadzi.

Chwilę później Estorn stanął przed wejściem do groty. Nie zauważył żadnych śladów bytności jakichkolwiek innych ludzi. Natomiast zza drzewa obserwował go czarno-biały pyszczek.


Dołączona grafika


#78 El Bastardo

El Bastardo

    Władca Wiedźm

  • Mod Globalny
  • 3017 postów
  • GG: 53367215
  • Skąd:Elbl?g

Napisano 13 kwiecień 2017 - 23:18

Logen nie dowierzał, nie wiedział czy to mu się śni czy dzieje się naprawdę. Wpatrywał się w borsuka, w dzieło, które zdobiło płyty nieznanego rycerza. Nie wiedział co ma myśleć ale w jego umyśle właśnie odtwarzały się wszystkie legendy z dzieciństwa, opowieści o prastarym bractwie, które od wieków czuwało nad Myrthaną. O przepowiedniach o proroctwach, o tym, że kiedy jego kraina będzie w ruinie to oni wojownicy borsuka powrócą i pojawi się wybraniec. Wybraniec?? Według bajek i porzekadeł, pojawi się ktoś, kto dokona niemożliwego i wyzwoli całą Myrthanę. Dziewięciopalcy od dawna walczył w tej sprawie, czytając list, który otrzymał od nieznajomego uświadomił sobie, że już jest w to zamieszany. Tak na prawdę nie obchodziło go czy legendy są prawdziwe, był gotów oddać życie próbując wyzwolić ojczyznę. W końcu się odezwał. - Przyjmuję ofertę, twoich szefów, będę walczył, lub umrę za swój kraj. Tylko nie jestem pewny czy dam radę robić mieczem. Ostatnio trochę przespałem. Rycerz Borsuka roześmiał się serdecznie i przemówił. 

- Do ostatecznej walki pod Vengardem mamy jeszcze trochę czasu a zapewniam Cię, że palce przypomną sobie dawną sprawność kiedy tylko chwycą miecz. Kiedy to powiedział, wyciągnął spod łóżka dobrze znany Logenowi miecz. Stary poczciwy El Bastardo, spoczywał w jaszczurze. Buntownik nie powiedział nawet słowa, z widocznymi problemami wygramolił się z barłogu i chwycił swój brzeszczot. Obnażył ostrze i wykonał kila cięć... po trzecim zamachu prawie upadł, mimo to spojrzał na nowego przyjaciela i zapytał. - Kiedy ruszamy?? Odpowiedź była krótka i wystarczająca. - O świcie...

 

... Słońce było w zenicie, był piękny dzień. Leśnym traktem maszerowało spore wojsko. Gońce Leśni Randolfa, Rycerz Borsuka i jego świta oraz Logen, który jechał na silnym gniadoszu. Nie był jeszcze zdolny do wielogodzinnego marszu, dlatego posadzili go na koniu. Cała kompania zmierzała w stronę Ardei, tam mieli odebrać posiłki, przegrupować się i ruszyć na stolicę. Nie prowadził ich ani Innos ani Adanos, czuwały nad nimi starsze i potężniejsze siły...



#79 abi

abi

    Witch numero Uno

  • Królowa
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 8728 postów

Napisano 01 maj 2017 - 01:12

Aknisyba pospiesznie schował list w bucie, nie zdążył go odczytać. Gdy wpadł goniec szybko nałożył zbroję wziął uzbrojenie i w milczeniu wyszedł na zewnątrz gdzie czekał na niego patrol Gońców Leśnych.

- Mamy cię odstawić do Trelis, zatem w drogę!

Aknisyba skinął głową i udał się za Gońcami w milczeniu. 

 

Jasne promienie słońca oślepiały go swym blaskiem, kilka dni spędzonych w ciemności odzwyczaiły oczy od światła, więc mrużył je zanim te ponownie przyzwyczaiły się do światła dziennego. Szli w milczeniu, więc miał sporo czasu na kontynuowanie swoich rozmyślań które nachodziły go w trakcie pobytu w chacie. Cały czas myślał co się stało z jego towarzyszami, co Krunem? We śnie pojawiały się dziwne postaci, które szeptały mu "Krun to zdrajca! Uciekł do Orków... Zastanów się co się stało ze Svenem, Tankredem i innymi? Tak nagle zniknęli i zginęli? To sprawka Kruna! On jest zdrajcą i wiedzie was na zgubę! Udaj się do...". Gdy słyszał słowa "udaj się do... " sen nagle się urywał, Aknisyba zrywał się spocony, jak z największego koszmaru i wtedy zastanawiał się i analizował wszystkie wydarzenia: Krun zdrajcą? jak to? Te słowa ze snów cały czas nie dawały mu spokoju. Aknisyna nie był pewien czy to tylko sen, czy jakieś ciemne siły próbowały zmusić go do działania, do tego ten anonimowy list, którego nie zdążył doczytać. Może to wina zamknięcia w ciemnościach, samotności? W głowie kotłowały się jemu różne myśli: może Gońce nie są Gońcami? muszę być czujny. Nie dając po sobie poznać, szedł w milczeniu dalej.



#80 morawcik

morawcik

    Strażnik Magów Wody

  • VIP
  • 165 postów

Napisano 13 czerwiec 2017 - 09:02

Niepewnie ruszył przed siebie w las. W ręce obracał medalion, który znalazł wraz z listem. Próbował wyczuć jakieś litery albo nawet sam znak - cokolwiek co pozwoliłoby mu dowiedzieć się co to jest i być może skąd to się wzięło. Po kilku godzinach zatrzymał się by coś zjeść, więc usiadł i wyciągnął owoce, które nazbierał po drodze. W pewnym momencie jakieś zwierze przebiegło po nim zrzucając medalion. Nie był pewien co to było. Medalion upadł na kamień i wydawało  mu się, że usłyszał ciche "załóż"Muszę być przemęczony. Przecież tutaj nikogo nie ma.

 

Pozbierał swoje rzeczy i ruszył w dalszą drogę. Kilka razy usłyszał "załóż", więc wytężył słuch nasłuchując czy ktoś go nie śledzi ale pomimo prawie idealnej ciszy nic nie usłyszał. Doszedł do głębokiej rzeki i nie chcąc niczego pogubić przewiązał swoje rzeczy przez ramię a medalion zawiesił na szyję. W jednej chwili jego świat eksplodował. Usłyszał tyle dźwięków, że głowa zaczęła mu pękać a żadnego z nich nie potrafił odróżnić. Te zapachy, skąd one się wzięły. To jakieś miasto? Osada? Co się dzieje?

 

Leżał na ziemi zatykając uszy i nos. Po kilku godzinach zaczął się przyzwyczajać i ból stopniowo schodził a po kilku kolejnych wszystko przeszło. Poleżał jeszcze chwilę po czym wstał i nasłuchiwał. Słyszał szelest każdego liścia z osobno.. Próbował się wsłuchać ale było tyle odgłosów, że sprawiało mu to problemy. No cóż, nie mam czasu, Muszę ruszać w drogę. Przepłynął przez rzekę czując na sobie pojedyncze krople wody. To było dziwne a zarazem niesamowite przeżycie.

 

Gdy stanął na drugim brzegu ściągnął koszulę, żeby nie chodzić w mokrej i przypadkiem zrzucił medalion. Nastała cisza. Żadnego dźwięku. Nie słyszał rzeki przez którą przepłyną, wiatru który poruszał drzewami czy liści niesionych tym wiatrem. Nie słyszał własnego oddechu i serca. Kompletna cisza. Poza jednym. Załóż. Tym razem usłyszał to wyraźniej i jakby bliżej. Poruszył swoimi ustami chcąc zapytać Kto tu jest? Ale nie usłyszał swojego głosu a zamiast niego usłyszał po raz kolejny Załóż.

 

Czy to możliwe? Czy to wszystko przez ten medalion? Ale jakim cudem? Podniósł go i założył na swojej szyi i ponownie usłyszał każdą kroplę w rzecze, każdy podmuch wiatru. Mam nadzieję, że wkrótce dowiem się o co chodzi.

 

Ruszył dalej przed siebie nie zdając sobie sprawy, że w oddali rysuje się już odległe miasto.



#81 Baal Niszczyciel

Baal Niszczyciel

    Szalony Bartek

  • Weteran
  • 6250 postów
  • GG: 11461822

Napisano 16 czerwiec 2017 - 07:53

Nad Ardeą dumnie powiewały królewskie flagi, Orkowie byli w odwrocie, wolni Myrtańczycy radośnie wychodzili na ulice miast i wiwatowali. Kondukt Gońców przedarł się cicho przez zagajnik aby tuż pod nosem oblegających Vengard orkowych zwiadowców przemknąć przełęczą i mieć otwartą drogę na nadmorską wioskę. W bramie przywitał ich paladyn imieniem Javier. Nieufnie spojrzał na Rycerzy Borsuka i nie spuszczając z nich wzroku powiedział:

- Udajcie się do Cape Dune, trzeba najpierw stamtąd orków wykurzyć. Nie zróbcie nic głupiego. 

Stary uśmiechnął się do paladyna i ruszył w stronę Cape Dun. Przy drodze usypany był mały stos złożony z broni i zbroi Orków a kawałek dalej dymił kopiec. Musiało dojść tutaj do starcia a spalenie było obecnie jedynym sposobem na pozbycie się zwłok bo od wielu lat, o ile nikt jeszcze jej nie zgładził, to w jaskiniach grobowych pod Cape Dun swoje legowisko miała Bestia. 
Mijając spaloną częściowo farmę Stary zastanawiał się na jakim etapie jest oblężenie zbliżającego się miasta. Jego ułożenie dawało znaczną przewagę obrońcom ale z drugiej strony przy odrobinie sprytu i uwagi można próbować wedrzeć się do miasta od trochę innej strony niż główna brama. Rozmyślając nad tym przypomniały mu się przygody sprzed bardzo wielu lat. Wraz ze swym bratem Borysem mieli odbić ich towarzysza uwięzionego w starej twierdzy w Górniczej Dolinie. Bronił jej zastęp doborowych wojów służących Beliarowi, dwa lekkie miecze którymi walczyli napojone były trucizną i nawet najmniejsze skaleczenie w kilka chwil kończyło się śmiercią. Plotka głosiła, że przedostali się do Doliny przez tajemniczą i ukrytą część wyspy. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem i nawet udało się wspiąć pod skałach na mur co wywołało niezły popłoch wśród wrogów ale jeden błąd doprowadził do potężnej eksplozji rozsadzającej połowę fortecy. Stary cudem uszedł z życiem ale dwaj jego towarzysze nie mieli tyle szczęścia. 

W oddali zawył wilk. Rycerz powrócił do rzeczywistości.

-Jak się czujesz? Jeśli będziemy walczyć to trzymaj się mnie i nie wychylaj się za bardzo. 

Logen był trochę blady ale starał się już iść o własnych siłach choć widać było, że sprawia mu to dużo trudności. 

-Swoją drogą, ciekawe co się dzieje z resztą naszych towarzyszy. Aknisyba powinien być w okolicach Trelis...

-Miał mieć obstawę Gońców? Mam nadzieję, że dotarł cały i zdrów i że do nas dołączy wkrótce.

W tym momencie drogę zagrodził im wysoki strażnik z halabardą. Gestem ręki i krótki rozkazem kazał im się skierować ku chatce myśliwskiej. Wystrój kwatery sztabu był surowy, typowy dla życia myśliwych lub żołnierzy. Niewielki, drewniany stół zasłany naprędce nakreśloną mapą najbliższej okolicy, kubek z winem, dwie świeczki, rozwalające się łóżko sprawiające wrażenie rozwalającego się od samego patrzenia na nie. Obraz nędzy dopełniało koślawie zbite krzesło. Jednak był tu jeden element nie pasujący do reszty. Przedmiot który sugerował, że poprzedni mieszkaniec nie był pierwszym lepszym myśliwym. Nad łóżkiem wisiał okazały róg cieniostwora. 

- Witajcie. Cieszę się, że Cię widzę, Rycerzu Borsuka. 

Młody człowiek ubrany w skórzany kaftan i dolną część rycerskiej zbroi mówiąc to przyłożył zaciśniętą pięść do piersi. Gest ten zaskoczył Starego. Nie spodziewał się, że spotka tutaj kogoś z kręgu zaufania swego bractwa. Odwzajemnił gest i wyczekująco patrzył na nowopoznanego rozmówce.

- Sprowadziłem Was tutaj z dwóch powodów. Mam nadzieję, że nie odmówisz mojej prośbie.

- Zależy od prośby...

- Domyślam się. Chodźcie proszę za mną.

Po wyjściu z chatki we trójkę skierowali swe kroki w niewielkie zarośla tuż obok niej. Stary zastanawiał się o co może chodzić. Początkowo nie widział nic nadzwyczajnego w otoczeniu. Dopiero gdy młody rycerz zatrzymał się przed małą wnęką w skale Stary zorientował się o co chodzi. Wielkie, drewniane drzwi okute żelazem były wprawione w skałę. Na ich środku znajdował się wyryty jakiś symbol. Spotkał się z nim pierwszy raz. W drzwiach nie było żadnego zamka lecz w jednym z rogów znajdowało się niewielkie wgłębienie, jakby miejsce do uzupełnienia. Być może to był klucz?

- Sam przedwczoraj sprawdzałem te zarośla. Nie było żadnych drzwi. Dzisiaj rano - już tak. - Stary uniósł brwi w geście zdziwienia - I to jest ta moja prośba do Was...


Dołączona grafika





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 members, 0 guests, 0 anonymous users